Bangkok

Większość podróżujących swoje wakacje po Tajlandii zaczyna od Bangkoku (bang – osada nad brzegiem rzeki; kok - dzika oliwka). Jego pełna nazwa jest najdłuższą w świecie nazwą miasta i brzmi: Miasto Aniołów, Wielkie Miasto Nieśmiertelnych, Wspaniałe Miasto Dziewięciu Klejnotów, Siedziba Króla, Miasto Królewskich Pałaców, Dom Wcielonych Bogów, Założone przez Visvakarmana na Rozkaz Indry.

Osobom podróżujących z plecakiem polecałabym pierwsze kroki w stolicy Tajlandii skierować na ulicę Kaosan (Khaosan). Znajdą oni tam zaplecze hotelowe i restauracyjne oraz będą mieli blisko do większości ciekawych miejsc w Bangkoku. Trzeba pamiętać, że w mieście tym panują straszliwe korki zwłaszcza w godzinach szczytu i zdarza się wówczas, że taksówkarz odmawia zawiezienia turysty do miejsca docelowego, bo mu się to nie opłaca. Ratunkiem może być kolejka miejska czyli tzw. Skytrain.

Zwiedzanie w Bangkoku warto zacząć od Wielkiego Pałacu, bowiem bilet, który kosztuje 400 BHT, co stanowi równowartość ok. 40 zł, upoważnia do darmowego wstępu do wielu innych zabytków w ciągu 7 dni od jego zakupu. Zespół świątynny Wat Phra Kaeo i Wielki Pałac zaliczane są do największych cudów Azji. Do tego kompleksu zabytków wchodzi się z boku. Nie trzeba zważać na Tajów, którzy mówią, że dzisiaj Wielki Pałac jest zamknięty.

Mieszcząca się tam Świątynia Szmaragdowego Buddy jest najważniejszym obiektem sakralnym w kraju. Aby wejść na teren kompleksu trzeba mieć zakryte ramiona i kolana. Ci, którzy nie są odpowiednio ubrani, mogą nabyć adekwatny strój. Niestety ramion nie można zakryć szalem, tak więc musiałam pocić się w sweterku.

 

Niedaleko mieści się najstarszy zespół świątyń Wat Pho (Świątynia Leżącego Buddy) (wstęp 10 zł), do którego warto się udać, nie tylko w celu podziwiania architektury i kolejnych posążków Buddy (przede wszystkim tego leżącego o długości 46 m i wysokości15 m), ale także na tradycyjny masaż. Tam bowiem mieści się Szkoła Medycyny Tradycyjnej. Chętnych jest wielu, więc kolejka raczej długa, ale warto poczekać.

 

Ci, którzy mają więcej czasu powinni zobaczyć także Wat Arun, czyli Świątynię Świtu (wstęp 5 zł) oraz Złotą Górę, czyli 78- metrowe wzgórze, na którym mieści się złocona wieża. Ze szczytu góry, na który prowadzą schody liczące 320 stopni, można zobaczyć panoramę Bangkoku.

 

Warto też udać się do chińskiej dzielnicy czy na tzw. klong tour, czyli wycieczkę łodzią po kanałach (koszt ok. 200 zł dla 2 osób – cena uzależniona jest od czasu jej trwania i liczby uczestników).

 

Warto też wybrać się do Pałacu Vimanmek (czyli zamek w chmurach), dawnej rezydencji króla Tajlandii Czulalongkorna. Jest to największy na świecie budynek z drewna tekowego. Tu jeszcze rygorystycznej przestrzegają etykiety ubioru.  Dlatego warto mieć na sobie długie spodnie, a nie np. rebaczki, bowiem żeby wejść do Pałacu nie wystarczy mieć zasłonione kolana, ale całe nogi. Po wejściu musiałyśmy zostawić wszystkie rzeczy (typu torebka, aparat fotograficzny oraz buty) w specjalnym schowku. Do pałacu tekowego wchodzi się bowiem w samych skarpetkach lub na bosaka.

Mieści się w nim muzeum ze zbiorami królewskich przedmiotów, dlatego najlepiej pałac zwiedzać z przewodnikiem, w przeciwnym razie wycieczka może być mało ciekawa. Odradzam wizytę w Parku Dusit, bo aż serce się kraje jak się patrzy na te biedne zwierzaki. Wieczorem warto wybrać się na kabaret tzw. Calypso Show. Bilet kosztuje 500 BHT (50 zł).

 

Wiele lokalnych firm oferuje też różnego rodzaju wycieczki. Przykładowo jednodniowa wycieczka na pływający targ (Damnoen Saduak), do Kanchanaburi (most na rzece Kwai, muzeum). W cenie jest też lunch. Opcja pływający targ i targ na torach (Targ Talad Rom Hoob) to koszt tylko 500 BHT, czyli ok. 50 zł.

Zamieszczam tylko zdjęcia z Kanchanaburi, bowiem pozostałe miejsca z tego akapitu opisałam bardziej szczegółowo w osobnym wpisie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.