Bollywood na własne oczy

Państwowe Bollywood bardziej przypomina rozpadającą się wioskę niż fabrykę snów. Prywatny przemysł filmowy w Indiach to już inna bajka.

W Bollywood  (jak się określa indyjski przemysł filmowy: „B” od Bombaju, największego ośrodka produkcyjnego indyjskiej kinematografii + „ollywood” od „Hollywood”)  powstaje ponad 1200 filmów rocznie, czyli dwa razy tyle co w Hollywood. Nie mogłam się już doczekać aż zobaczę to na własne oczy.

Większość filmów znanych w Polsce produkowana jest w prywatnej „Fabryce Snów”, ale „Bollywoody” są dwa.  My najpierw trafiliśmy do Bollywood City, czyli państwowej wytwórni filmów. Bynajmniej nie przypominała Hollywood. Przez chwilę nawet się zastanawiałam, czy aby na pewno dotarliśmy we właściwe miejsce. Bowiem to co zobaczyłam to była obora i kilka zniszczonych budynków.  Wszystko jednak wskazywało na to, że byliśmy tu gdzie trzeba. Weszliśmy do starego budynku, z którego odpadał tynk. To była siedziby rzecznika Bollywood City. Ten zarzucił nas informacjami. – Indyjski przemysł filmowy, to światowy gigant. Nigdzie nie powstaje tyle filmów, co u nas – podkreślał z dumą rzecznik.

Następnie udaliśmy się na zwiedzanie Bollywood City. Przeżyłam kolejny szok, bowiem to, co zobaczyłam, bardziej przypominało śmierdzącą wioskę niż „Fabrykę Snów”.  Po drodze minęliśmy Panie sprzątaczki z miotłami, gdzieś w dali pracownicy budowali nową scenografię filmową, w końcu trafiliśmy na plan zdjęciowy. Ogrodzone dwie stare chaty na tle nowoczesnych wieżowców. Na zewnątrz kręcili się chyba filmowcy. Przed chatami siedzieli w większości uśmiechnięci i mili aktorzy. Nie było wśród nich Shahrukh Khana, Amitabha Bachchana czy Kajol. To nie ten świat. Tutaj siedziały starsze kobiety i niepozorni mężczyźni.  Znad chat wyłaniał się podnośnik, na którym spał oświetleniowiec. Zapewne to była przerwa w zdjęciach.

Jedziemy dalej, do prywatnego przemysłu filmowego. To, co zostajemy na miejscu to supernowoczesna fabryka. To tutaj powstają największe hity Bollywood. Aktorzy przebiegają koło nas w drodze z jednego do drugiego supernowoczesnego studia nagrań. Tu bowiem nagrywa się kilka filmów na raz. Niestety nie wolno robić zdjęć.

Jeśli podoba Ci się mój blog, zachęcam do polubienia mojej strony na Facebooku: 
http://www.facebook.com/swiatoczamigoski

2 Komentarze

  1. Bardzo fajnie opisany blog i ciekawe zdjęcia. Na Twój blog trafiłam z facebooka właściwie przypadkiem, mignął mi i postanowiłam zajrzeć tu do Ciebie, czego nie żałuję. Pozdrawiam gorąco :)

    • Hej, bardzo Ci dziękuję za miłe słowa:) I mam nadzieję, że w przyszłości też będziesz zaglądać na mojego bloga:) Mam też stronę na Facebooku: facebook.com/swiatoczamigoski. Gorąco pozdrawiam
      Goska

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.