Budowanie terrarium

To miała być praca na jeden dzień, mieliśmy tylko wymienić część blaszanej podłogi, w której zrobiła się dziura. Zajęło nam to tydzień, bo odnowiliśmy, w zasadzie to zrobiliśmy od nowa całe terrarium.

Na Augera z Katalonii, który miał naprawić dziurę w terrarium boa, natknęłam się przypadkiem. Po prostu skończyłam pracę w kuchni, a do nowego zajęcia miałam jeszcze ok. 2 godzin i szukałam jakiegoś zajęcia. Zapytałam czy mu pomóc. Wydawało się, że to praca na kilka godzin, zmienić blaszane podłoże i tyle. Tymczasem jak zaczęliśmy się wszystkiemu przyglądać, doszliśmy do wniosku, że trzeba by wymienić całe podłoże. Z czasem zdecydowaliśmy, że bambusowe ściany też już są do wymiany i tak niszczyliśmy wszystko, co było stare i brzydkie i okazało się, że musieliśmy zrobić niemal całe terrarium od początku. I tak coś, co wydawało się na się pracą na max. jeden dzień, zajęło na niemal tydzień.

Rano przychodziłam do ośrodka i pomagałam sprzątać ośrodek i klatki, a potem w każdej wolnej chwili pomagałam Augerowi. Nerea czasem przypisywała mnie do niego i tak całymi dniami pracowaliśmy nad terrarium. Na ogół kończyliśmy ok. 17. W międzyczasie zdążyliśmy się dobrze poznać, bo podczas malowania, przykręcania śrubek, przycinania desek dużo ze sobą rozmawialiśmy.

Kiedy Auger musiał pójść po małpy do lasu, ja siadałam koło małej Ani i cieszyłam się tymi minutami spędzonymi z małym wyjcem. Małpka przychodziła do mnie na rączki, skakała po moich ramionach i głowie.

Kiedy już wymieniliśmy blaszaną podłogę, a bambusowe pale na ścianach zastąpiliśmy drewnianymi deseczkami, zabraliśmy się za podłoże. Najpierw musiałam wrzucić kamienie na taczkę, a następnie wypełnić nimi terrarium, na wierzch położyliśmy ziemię. Potem poszliśmy do lasu szukać roślin. Co okazało się dosyć bolesne dla mnie w skutkach, bo jak wróciłam do domu okazało się, ze jestem cała poparzona, wszystko mnie swędziało najpierw klatka piersiowa i plecy, potem przeszło na ręce, a następnie na nogi. Na szczęście następnego dnia po uczulenie nie było ani śladu.

Auger zrobił jeszcze z cementu pojemnik na wodę, włożyliśmy gałęzie i udekorowaliśmy wnętrze. Kiedy skończyliśmy prace i włożyliśmy boa do ich odnowionego domku, wszyscy nam gratulowali super roboty, było mi niezmiernie miło. Żałowalismy tylko, że nie zrobiliśmy zdjęcia przed rozpoczęciem prac:)

Mimo, że przez to, że tak bardzo zaangażowałam się w pracę nad terrarium i przez to ominęło mnie np. niańczenie zwierząt, nie żałuje. To była ciężka praca, ale każdego dnia, kiedy patrzyłam na nie, rozpierała mnie duma. No i zostawiłam coś trwałego od siebie:)

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.