Chory brzuszek Horizona

Horizon się zatruł i nie mógł jeść. Bardzo się wszyscy tym zmartwiliśmy.

Dzień zaczął się cudownie. Dujker Peanut dał mi dzisiaj buziaczka, Rene powiedziała mi, że jestem kimś wyjątkowym i nie wyobraża sobie, że wyjadę. To było bardzo wzruszające. Kocham te zwierzęta i one mnie chyba też kochają. Rene jest tego pewna. Doceniła to jak się nimi opiekuję. Dziękuję Rene, nawet nie wiesz jakie to dla mnie ważne.

Popołudniu zajmowałam się Hope i Horizonem. Dzisiaj maluchy nie czuły się najlepiej. Jeden zwymiotował, niewiadomo czy coś mu zaszkodziło czy się zestresował. W takiej sytuacji maluszki zamiast całych nóżek, dostały pocięte na małe kawałki kurczaki. Chyba przez godzinę cięłam kurczaka nożyczkami. Okazało się, że to Horizon miał chory brzuszek. Maluszek chciał jeść, ale nie mógł. Tak strasznie było mi go szkoda, robiłam mu masaż brzuszka. Hope w takiej sytuacji następnym razem dostała normalne jedzonko, a Horizon dalej dostawał drobne pokrojonego kurczaka. Biedaczek znowu chciał, ale nadal nie mógł jeść. Rene dała mu zastrzyk. Jak obserwuje te maluszki, to jestem wdzięczna Bogu, że są razem. Dużo lepiej znoszą oddzielenie od mamy i mają kompana do zabawy. Całe życie będą razem, tak jak ja z moją siostrą. Nie wyobrażam sobie, żeby Horizonowi mogło się coś stać. Tak mi smutno. Ale nadal są żwawe i  zaczepiają mnie łapeczkami. Albo bawią  się ze sobą w chowanego. Ukrywają się za czymś, obserwują co robi drugi, przy ziemi podbiegają do następnego przedmiotu, za którym mogą się schować, a jak już są blisko drugiego biegną i „atakują”. Są takie śmieszne przy tym. Mogłabym je obserwować godzinami.

Wieczorem mieliśmy grilla u Keala, który mieszka w malowniczym domku ze swoją babcią. Wprowadził się tam po śmierci dziadka. Mają piękny ogródek, a zachód słońca był magiczny.

Patronem medialnym projektu jest  National Geographic Traveler. 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.