Co robią inni, gdy ja opiekuję się niedźwiedziami

Od jutra będę pracowała z niedźwiedziami. Tymczasem dzisiaj mam poznać obowiązki innych wolontariuszy, którzy opiekują się ptakami i żółwiami. Tych drugich jest tutaj ponad 70, przy czym część to żółwie lądowe, a część wodne.

Najpierw poszłyśmy z Sanne do żółwi lądowych, mają trzy zagrody poodgradzane murkami do kolan. W każdej żyje kilkanaście żółwi. Mieszkają w jaskinkach w kamieniach, które na noc zostały przykryte płachtami. Rano „otworzyłyśmy” ich sypialnie, zebrałyśmy płachty oraz plastikowe tace, na których dostają pożywienie. Resztki jedzenia wyrzuciłyśmy, a tace umyłyśmy.  Potem przyniosłyśmy im jedzonko i musiałyśmy donieść każdego żółwia do „miseczki”.

Zgarniamy z kuchni dla zwierząt wielką siatę z ponumerowanymi plastikowymi pojemnikami i idziemy do ptaków. Tymczasowo mieszkają w maluteńkich klatkach, bo ptaszarnia z prawdziwego zdarzenia jest jeszcze w budowie. Kolejno klatka po klatce, zbieramy resztki jedzenia, myjemy drewniane deski, na których wykładamy nowe jedzonko, zmieniamy wodę w pojemnikach (zrobionych z plastikowych butelek).  Potem idziemy na śniadanie. Po nim w tej grupie nie ma konkretnych obowiązków. Andy przydziela Sarę, Lottie i mnie do pomocy ogrodnikowi Juanowi. Będziemy kopać dołki dla roślinek.

Zapraszam też na mój kanał YT: https://www.youtube.com/user/Swiatoczamigoski

Przed obiadem poszłam jeszcze z dziewczynami nakarmić hirary, o których napiszę więcej w odrębnym wpisie. Potem pomagałam Carly, pracownicy ośrodka, w sprzątaniu tzw. El arki, pomieszczenia, gdzie wolontariusze mogą obejrzeć wieczorem film, pograć w bilard, poczytać itd.  Trzeba było powycierać kurze, umyć okna, podłogę i takie tam. Później znowu karmiliśmy ptaki, a żółwie układałyśmy do spania. Wnosiłyśmy je po kolei do ich jaskinek i rozłożyłyśmy płachty, żeby mogły spokojnie spać. Dzień dobiegł końca.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.