Co w Puszczy piszczy, czyli dramatyczna historia Selvy

Kiedy Selva (co po polsku oznacza puszczę) trafiła do boliwijskiego sierocińca dla zwierząt była niedożywiona i łysa. Po wielotygodniowej walce o jej życie i zdrowie, udało się doprowadzić ją do normalnego stanu fizycznego, ale jej psychika została skrzywiona już na zawsze.

Selva była pierwszą małpką, która do mnie podeszła. Zrobiłam sobie akurat króciutką przerwę i siadłam na ławce. Dwie sekundy później przybiegła do mnie Selva, która wdrapała się na moje kolana i wtulona we mnie zasnęła. To było ogromne szczęście i wyróżnienie, bowiem niedaleko siedzieli inni wolontariusze, a Selva przyszła właśnie do mnie. Od tamtej chwili pokochałam ją, a ona mnie. Początkowo rozpoznawałam ją po szarej farbie na głowie, ale później rozpoznawałam ją po długim, smukłym ciele i smutnych oczach. Krzywdy jaka została jej zrobiona nie dało się do końca naprawić.

Podobnie jak wiele z 16 czepiaków czarnych, które przebywały w ośrodku, Selva została znaleziona na czarnym rynku w El Alto.  Była zamknięta w plecaku pewnego handlarza. Próbowała się z niego wydostać, dzięki czemu zauważył ją policjant. W czerwcu 2011 roku trafiła do La Senda Verde. Jej stan był katastrofalny. Czepiaki, co prawda rodzą się łyse, ale Selva powinna mieć już włosy, a ich nie miała. Przyczyną tego było niedożywienie.  Ponadto była bardzo mała jak na swój wiek i bardzo chuda. Niestety małpy są popularnymi zwierzątkami domowymi zwanymi tu maskotkami. Ale ich właściciele w większości nie mają pojęcia o tym jak należycie o nie zadbać. I tak wiele z nich zamiast owoców do jedzenia, dostaje chipsy, lody, czekoladę. To zaś powoduje często nieodwracalne zmiany w ich organizmach. Selva była jedną z nich. Po dwóch miesiącach kuracji jej stan znacznie się poprawił, ale jej psychika na całe życie będzie naznaczona tragicznymi doświadczeniami z przeszłości. Dlatego niektórzy uważali, że momentami bywała szalona.

W stosunku do mnie zawsze była kochana. Często przychodziła do mnie i przytulała się. Kiedyś inny czepiak czarny wskoczył do mnie na kolana, kiedy Selva już na nich siedziała. Złapała mnie łapeczką za bluzę i przytulała do siebie, żeby tylko nas nie rozdzielono. Innym razem siedząc u mnie na kolanach zainteresowała się moimi butami. Podniosła nogawkę moich spodni i oglądała sobie sznurówki. Albo weszła mi na głowę opuściła łapeczki i zasnęła. Jednym z moich ulubionych doświadczeń było jak mnie wzięła za rękę i prowadziła na spacer. Bardzo pokochałam Selvę.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.