Co wolno turyście, to nie Tobie Kubańczyku

Kuba ma też smutne oblicze. Kraj ten pod względem traktowania obywateli przypomina nieco Stany Zjednoczone z lat 50-tych ubiegłego wieku, kiedy w autobusach były wyznaczone miejsca dla czarnych i białych, a w budynkach publicznych były dwa rodzaje toalet. Z tą różnicą, że na Kubie nie ma podziału na białych i czarnych, a na turystów i obywateli wyspy. Tak więc mamy dwa rodzaje taksówek – te lepsze dla turystów i te gorsze dla Kubańczyków, dwa rodzaje restauracji, a nawet dwie waluty: peso wymienialne (osiągalne tylko dla turystów oraz Kubańczyków pracujących w turystyce czy takich, co mają bliskich mieszkających za granicą) i niewymienialne (dla zwykłych mieszkańców wyspy). Jak byłam na Kubie obywatele tej wyspy nie mogli wchodzić do wielu restauracji czy hoteli, mieć telefonów komórkowych czy podróżować – nawet własnym kraju.

Teraz to się zmienia, jednak obcokrajowcy nadal są tu „klasą uprzywilejowaną”, przez co są lepiej traktowani od tubylców. Kiedyś stanęłyśmy w kolejce do supermarketu i podszedł do nas ochroniarz mówiąc, że mamy pierwszeństwo i możemy wejść do sklepu. Później nie musiałyśmy też stać w kolejce do kasy, żeby zapłacić. To smutne, że Kubańczycy we własnym kraju mają mniejsze prawa od turystów i stanowią „gorszą kategorię człowieka”.

Zapraszam też na moją stronę na Facebooku: 
http://www.facebook.com/swiatoczamigoski

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.