Disneyowskie szakale

Szakale są zwierzątkami raczej nieśmiałymi i płochliwymi. Potrzeba czasu, żeby zjednać sobie ich przyjaźń.

Podczas mojego drugiego pobytu w Moholoholo mieliśmy w ośrodku dwa osierocone szakale. Większość wolnego czasu spędzałam właśnie u nich.

Kiedy pierwszy raz do nich poszłam, od razu spłoszyły się i uciekły do swojego „domku”. Byłam wraz z ich opiekunką – Fran. Ta spokojnie przykucnęła na kamieniu, więc zrobiłam to samo. Po chwili szakale do nas przybiegły. Samiczka Minnie od razu mnie powąchała i dała się pogłaskać, samczyk Mickey był bardziej ostrożny w nawiązywaniu nowych przyjaźni. Od tego czasu Minnie zawsze do mnie przybiegała, zaczęła mi dawać buziaczki i uwielbiała jak ją głaskałam. Mickey’owi zajęło więcej czasu zaprzyjaźnienie się ze mną, ale okazał się wierniejszym przyjacielem. Pierwszy przybiegał do mnie, aby się przywitać. Natomiast jak jego pieściłam, zazdrośnik powarkiwał na Minnie.  Kiedy przechodziłam koło ich klatki, one na ogół wypatrywały mnie przy drzwiach, więc zawsze choćby na chwilkę do nich zaglądałam.



Czasami zastępowałam Fran i je karmiłam. Dostawały pisklęta albo szczury. Musiałam uważać, żeby każdy zjadł swoją porcję. Mickey był łakomczuchem i szybko pożerał swoją porcję, Minnie zaś potrzebowała chwilki na zjedzenie. Czasem próbowały zakopać sobie pisklę na później.

Codziennie do nich zaglądałam. Kiedyś Minnie ułożyła się z takim rowie, żebym ją głaskała po brzuszku, a potem nie mogła z niego wyjść, więc musiałam jej pomóc. Uwielbiałam się  z nimi bawić i obserwować jak się ganiały.

Mickey z czasem zrobił się wielkim pieszczochem, podczas , gdy Minnie robiła się łobuziakowata, nadal dawała buziaczki i uwielbiała jak ją głaskałam, ale próbowała też podgryzać guziki na nogawkach moich spodni lub butach. Przy mnie czuły się bardzo swobodnie, ale kiedy przychodził ktoś nowy chowały się. Chyba niezbyt lubiły Panów, przynajmniej niektórych. Poza tym były bardzo płochliwe. Każdy szmer powodował, że uciekały. Co ciekawe, w ogóle nie bały się mieszkających w klatce obok sówek. Podchodziły do siatki zainteresowane i chciały poznać nowych sąsiadów. Tymczasem sówki się stroszyły, rozwierały skrzydła, normalnie komedia. Uwielbiałam patrzeć na tą zabawę ze strony szakali i wojnę nerwów ze strony sówek.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.