Dobra dusza Afryki

Do wioski Sigagule trafiłam dzięki Sarah. To ona zorganizowała mi pobyt u lokalnej, nieturystycznej rodziny. Dzięki niej mogłam poznać życie i troski młodych, czarnoskórych ludzi. Wielu z nich nie może znaleźć pracy przez kolor skóry. W RPA idea apartheidu jest wciąż żywa, a dyskryminacja ogromna. Zdarza się, że w firmach szefowie nie pozwalają białym pracownikom zbytnio spoufalać się z czarnymi kolegami. Ci drudzy mogą za to zostać nawet zwolnieni. Na porządku dziennym jest także, że biały ma większe szanse na otrzymanie danej posady niż jego czarnoskóry kolega, nawet jeśli ten ma lepsze kwalifikacje.

Sarah to biała, młoda kobieta, która zaangażowała się w pomoc lokalnym społecznościom. Założyła fundację Nourish, która działa na rzecz poprawy warunków życia czarnoskórych społeczności.

Spotykamy się w Hoesdpruit i razem jedziemy do wioski. Po drodze zatrzymujemy się, Sarah chce mi pokazać „ogród/warzywniak”. To jeden z pomysłów pomagania ubogim ludziom. Na udostępnionej im ziemi mogą sadzić warzywa. Sarah uczy ich jak o nie dbać i które zawierają dużo witamin. Każdy z wioski Sigagule może przyjść i wziąć szpinak, cebule czy kapustę do obiadu. Każdy rodzaj warzyw jest podpisany.

Sarah pomaga także znaleźć czarnoskórym osobom pracę. Zachęca ich do sadzenia drzewa i uczy jak to robić. Brak cienia jest bowiem jednym z  największych problemów lokalnych społeczności. Bez tego w afrykańskim klimacie ciężko jest cokolwiek uprawiać.

Poza tym jest przemiłą i radosną osobą. Wszyscy w wiosce ją uwielbiali.

Więcej informacji o Sarah i jej organizacji znajdziecie na http://www.nourish.org.za/

 

1 Komentarz

  1. Jak byłam w RPA to afrykanerzy narzekali właśnie na to ze to biali nie potrafia dostac czesto pracy, szczegolnie jak rywalizuja o dane stanowisko z czarnym, poniewaz teraz bardzo przestrzega sie i zapobiega podejrzen o rasizm.. Dodatkowo w firmie stanowisko jedno z wyzszych musi zajmowac czarny, wiekszy tez procent firm musza stanowic czarni

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.