Droga Trolli

To właśnie ze względu na tą wijącą się 11 serpentynami na 5 km legendarną Trollstiegen (dosłownie drabina trolli) zboczyłyśmy z  naszej trasy. Zamiast jechać na północny zachód do Alesund, my kierujemy się na północny wchód na Andalsnes, potem odbijemy w lewo.

Dojeżdżając do drogi Trolli minęłyśmy jakiś parking. Moja siostra twierdziła, że to punkt widokowy, ale jakoś nie wyglądał zachęcająco. Pojechałyśmy dalej. Cieszyłam się z mojego miejsca pasażera, bo mogłam oglądać tą oddaną w 1936 roku do użytku drogę nie tylko przed sobą, ale i z boku. Bowiem z jednej strony drogi była skała, a z drugiej przepaść i widok na niżej położone odcinki trasy. Na tej wąskiej i stromej szosie pokonywałyśmy niemal 180-stopniowe zakręty. Fajnie było z boku widać całą trasę, niestety po kilku zjazdach stwierdziłyśmy, że ten parking u góry faktycznie był punktem widokowym i może jednak trzeba było się tam zatrzymać. Póki co stanęłyśmy na chwilę w zatoczce i zrobiłyśmy zdjęcia. Z dołu widok, nie licząc tabliczki z trollem, był kiepski, więc stwierdziłyśmy, że wrócimy na górę.

Punkt widokowy był częściowo zamknięty ze względu na duże opady śniegu. Część drogi nadal była przykryta śniegiem. Z punktu widokowego można było zobaczyć całą drogę oraz dolinę Isterdalen. Widok był fajny, ale nie zrobił na mnie oszałamiającego wrażenia, podobnie jak sama droga. Wydaje mi się, że przemierzałam bardziej skomplikowane trasy w Czarnogórze. W każdym razie pozostał nam jeszcze zjazd. Tak więc Drogę Trolli pokonałyśmy trzy razy:).

Po drodze z Dombasu do Alesund mija się jeszcze potężną Trollveggen, czyli Ścianę Troli, której wysokość dochodzi do 1700m. Jest to największa pionowa ściana skalna w Europie.

I tak wieczorem dojechałyśmy do malowniczego Alesund.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.