Festiwal ryb, Petrovac

Wieczorem pojechałyśmy do pobliskiej miejscowości Pertovac na festiwal ryb. Już sama droga, takim śmiesznym autobusem, w którym za klimę służyły otwarte drzwi, sprawiła nam wiele radości. Miejscowość przepiękna. Knajpeczki nad samym morzem.  Z plaży widać dwie wysepki: Świętej Niedzieli (według legendy wzniósł ją marynarz, który jako jedyny ocalał z katastrofy statku) i Katić. W nocy jedna jest oświetlona, a druga „czarna”. Plażę od miasta oddziela promenada z licznymi restauracjami, barami i sklepami. W dawnej weneckiej twierdzy położonej na skałach na krańcu zatoki mieści się bar.

Ze względu na festiwal ryb w miasteczku było mnóstwo ludzi, a kolejka po darmową rybę była strasznie długa. Dużo krótsza była po darmowe wino i piwo. Jak stałam w kolejce po rybę, pan od napojów mnie dostrzegł i podał mi kubek czerwonego wina. Inni Czarnogórcy podawali piwo w plastikowych kubkach tym, co stali dalej. Mimo, że wszyscy się pchali,  było bardzo sympatycznie i wesoło.

Potem siedziałyśmy w takiej cudownej knajpce z widokiem na morze. Jak Kasia poszła do toalety (czekałyśmy już tylko na rachunek), taka Czarnogórka zapytała mnie czy może pożyczyć krzesło. Powiedziałam, że tak. Ona: „A dwa?”, ja; „Tak”. Tak więc trzy starsze kobitki się do mnie dosiadły i jeszcze zaprosiły mnie na drinka. Śmiałam się, że mam nowe koleżanki. Witajcie na Bałkanach:)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.