Festiwal średniowiecza (Horsens)

W ostatni weekend sierpnia w duńskim Horsens cofa się czas. To niespełna 60-tysięczne miasteczko we wschodniej Jutlandii zmienia się w średniowieczną osadę. Brukowy chodnik pokrywają kawałki drewien; na latarniach pojawiają się stalowe konstrukcje, w których w nocy płonie ogień; a za kosze na śmieci służą lniane wory (w ich środek włożone są plastikowe worki).  Uliczni sprzedawcy rozkładają swoje stragany. Wszystko jest zachowane w najdrobniejszych szczegółach. Jedzenie podawane jest w liściach kapusty, serwetki są zrobione z lnu, a pije się z rogów lub ceramicznych naczyń.

Festiwal rozpoczyna wielka parada, którą otwiera przemarsz gwardii. Na jej czele gęsiego idą chorągwiarze, za nimi czwórkami bębniarze wystukują rytm papapapam, pam pam, papapapam, pam pam, papapapam, pam pam. Za nimi podążają lordowie i Milady w strojnych sukniach i kapeluszach, następnie rycerze w zbrojach, rzemieślnicy, muzycy wygrywający średniowieczne akordy. Następnie idą kupcy, uliczni artyści, pijany księżulo, zakonnice, dzieci z domu dziecka. Wszyscy w średniowiecznych strojach z torebkami, rogami do picia, nożami przypiętymi do skórzanych pasów.

Centrum Horsens zamieniło się w prawdziwe średniowieczne miasteczko. Idziemy główną aleją, po obu stronach są sklepy ze średniowiecznymi ubraniami, kapeluszami, butami, rogami, skórami, instrumentami muzycznymi oraz stragany, w których można kupić miód pitny i jedzenie z tamtej epoki. Najbardziej smakują mi małe pączusie oraz grillowany kurczak w miodzie.

Mijamy scenę, gdzie czeski zespół Bakchus gra średniowieczną muzykę. Podobnych scen na terenie festiwalu jest kilka. Występują na nich przede wszystkim muzycy, ale także akrobaci, kilku błaznów.

Dochodzimy do głównej areny. Właśnie trwa turniej rycerski. Pierwszą konkurencją jest strzelanie z łuku do tarczy, następnie rycerze rzucają oszczepem, a później walczą ze sobą.  Następnie rycerze na koniach staną w szranki o rękę księżniczki. Muszą w ruchu trafić oszczepem w tarczę, złapać palący okrąg, a na koniec pokonać przeciwnika w walce bezpośredniej.  Okazuje się, że za rycerzy na koniach przebrane są kobiety :)

Idziemy dalej, mijamy „mieszkańców tej średniowiecznej osady” przygotowujących posiłek. Kobiety właśnie kroją warzywa, które wrzucą do zupy. W drewnianej konstrukcji zrobione jest palenisko, a nad nim na łańcuchu zawieszony jest wielki gar. Inni smażą sobie naleśniki na małych patelenkach z długą rączką. Niedaleko piecze się świnia na ruszcie.

Idąc dalej mijamy robotników układających drogę z kamieni, kolejne grupy muzyczne, pracujących kowali. Obok nas przechodzi procesja pogrzebowa,  w której nie może zabraknąć pijanego księżula – jednej z głównych atrakcji festiwalu. Naprawdę wczuł się w swoją rolę:)

Kawałek dalej przy dźwiękach średniowiecznej muzyki akrobata chodzi po linie. Mijamy kobietę z dzieckiem w drewnianym wózku, handlarza, rycerza pracującego nad swoją bronią. Swój show właśnie rozpoczęła grupa błaznów. Pomocnik błazna uczy się żonglerki.  Najpierw podrzuca 3 piłeczki, potem śliwki, które nadgryza.  Szukają ochotnika z publiczności. Odważny ma się położyć na ziemi, a pomocnik błazna przejdzie nad nim żonglując drewnianymi kręglami. Jak to się skończyło zobaczcie na filmie.


Zatoczyliśmy koło i wracamy na główną arenę, skąd za chwilę ruszy orszak ślubny. Zanim Państwo Młodzi, swoją drogą już nie tacy młodzi,  dojdą do kościoła, procesja przejdzie przez główną aleję.

Jeśli podoba Ci się mój blog zachęcam też do polubienia mojej strony na Facebooku: facebook.com/swiatoczamigoski

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.