Gdzie spać w Afryce: u lokalnych rodzin, w jaskini czy hotelu?

Jeszcze nigdy podczas moich podróży noclegi nie dawały mi tyle frajdy i wrażeń.

Podczas moich podróży po RPA i Suazi spałam w guesthousach, hotelach, u rodzin afrykańskich czy Suazi, a nawet jaskini ( w Suazi). Noc spędzona w jaskini była niesamowitym przeżyciem.

Spanie u lokalnych rodzin niosło najwięcej emocji. Mogłam poznać nie tylko lokalne zwyczaje i zasmakować domowej kuchni, ale także poznać wspaniałych ludzi. Zwłaszcza Ci starsi są niezwykle serdeczni i jak się okazało dla nich oraz dla dzieci to było równie wielkie przeżycie jak dla mnie.

Podczas pierwszego mojego pobytu zatrzymałam się u rodziny Nkuna w wiosce Sigagule w północnej części RPA, w której jako biała kobieta stanowiłam wielką atrakcję turystyczną, zwłaszcza dla dzieci.
http://swiatoczamigoski.blog.pl/w-odwiedzinach-u-afrykanskiej-rodziny
 Wszystko dlatego, że one w swoim życiu nie widziały zbyt wielu białych. Badały moją skórę i włosy. Każde chciało mnie dotknąć. Babcia – głowa rodziny, u której się zatrzymałam, powiedziała, że to był najpiękniejszy dzień w jej życiu i warto było dla niego żyć. To było naprawdę wzruszające.

Podczas drugiego pobytu zatrzymaliśmy się u przyjaciół mojego przewodnika Iana z Ashton Tours, z którym podczas tych wypraw też zdążyłam się zaprzyjaźnić. Mogłam się przyjrzeć życiu codziennemu Afrykanerów klasy średniej, zjeść przepyszny domowej roboty obiad i deser.
http://swiatoczamigoski.blog.pl/afrykanska-goscinnosc-czyli-w-odwiedzinach-u-afrykanerow/

W Suazi oboje zatrzymaliśmy się u lokalnej rodziny, co było niesamowitym doświadczeniem. Jedliśmy rękoma, siedząc na podłodze, a myliśmy się w misce. 
http://swiatoczamigoski.blog.pl/w-goscinie-u-rodziny-suazi/

Kolejną noc spędziliśmy w jaskini. Podczas gdy my jechaliśmy konną, nasz drugi opiekun przygotowywał wszystka na górze. Rozkładane materaco-łóżka, czyli wysokie zwijane materace w komplecie z poduszką i kocem. 
http://swiatoczamigoski.blog.pl/mieszkajac-w-jaskini/

Polecam guesthosy, które są bardzo urokliwe. W Pretorii spałam u Edny w Eagles Rest Guest House. Pensjonat ten mieści się w ogromnym domu z pięknym ogrodem.  Edna zrobiła mi kolację i śniadanie. Jadłam na tarasie z przepięknym widokiem na ogród. W pokoju miałam też balkonik, z takim samym widokiem. W Kwazulu Natal Drakensberg zatrzymaliśmy się w domkach z widokiem na amfiteatr górski.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.