Hammy i Stoffel, czyli legendarni uciekinierzy

Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę youtube’a: Stoffel albo „miodożery ucieczka”, żeby wyskoczyło mnóstwo filmików z prób ucieczek Stoffela. Jest on niesamowity i niezwykle kreatywny. Dlatego on i Hammy, która stała się jego wspólniczką w ucieczkach, mieszkają w specjalnie zabezpieczonej klatce.

Całość otacza sięgający mi do pasa betonowy mur, a na całej powierzchni rozciągnięta jest też siatka sięgająca aż po dach. Ich zagroda ma podwójne drzwi. Przypomina to niemal Alcatraz, wszystko dlatego, że z dotychczasowych klatek Stoffel zawsze znalazł sposób na ucieczkę. I tym razem ma plan: zrobić podkop. I tak Hammy z wielkim zapałem kopie i kopie. Żeby było im łatwiej wylewały sobie wodę z miski. I dalej kopały.

W poniedziałki sprzątaliśmy ich klatki i zakopywaliśmy dziury. Chłopaki aż połamali łopatę przy zakopywaniu. Kosztowało ich to mnóstwo pracy i wysiłku, a kiedy zajrzeliśmy do nich we wtorek, nowe podkopy były jeszcze większe niż te, które zostały zakopane dzień wcześniej. W kolejny poniedziałek w dziury powkładaliśmy kamienie. Miskę z wodą odsunęliśmy od muru, przez co nalewanie do niej wody stało się prawdziwym wyzwaniem. Dodatkowo przymocowaliśmy ją za pomocą długaśnego gwoździa i łańcucha. Do miski wsadziliśmy też duży, ciężki kamień. Już następnego dnia kamienia w misce nie było.

Jak wspominałam, co poniedziałek, sprzątaliśmy ich klatkę. Na ten czas zamykaliśmy Guinnessa w małej klatce, a Hammy i Stoffel specjalnym przejściem przechodzili do jego klatki. My tymczasem zamykaliśmy przejście i sprzątaliśmy ich klatkę. Jednego razu Hammy, która już od pewnego czasu miała dosyć swojego współlokatora, schowała się w którąś z nor w zagrodzie u Guinnessa i wcale nie zamierzała z niej wychodzić. Co więcej zaczęła uskuteczniać podkopy w zagrodzie syna. Musiałam pójść po kilka kawałków surowego mięsa, żeby z powrotem zwabić ją do jej klatki. Hammy bowiem miała już dość kurczaków, za to uwielbiała surowe mięsko. Jak pierwszy raz ją nim karmiłam, bałam się że pożre moje palce (kawałki były małe, a Hammy przez kraty wystawiała łapy i pazurami próbowała złapać mięsko) przystawiłam miskę do krat i ona łapami wybierała sobie kawałki i pożerała je zachłannie. Następnym razem było trochę łatwiej i podawałam jej trzymając w paznokciach kawałki surowego mięska, które również pożerała, powarkując przy tym, chyba na Stoffela. Tymczasem Stoffel bardzo kulturalnie i delikatnie brał ode mnie kawałki mięska.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.