Kangurzątko

Pewnego razu, kiedy skończyłam sprzątać zagrodę kangurów Liana (opiekunka kangurów) powiedziała, żebym podeszła i spojrzała jej przez prawe ramie. To, co zobaczyłam było niesamowite. Przed nią stała mama – wallaby, a Liana otwierała jej worek, tak żebym mogła zobaczyć maleńkie, różowe, jeszcze bez włosków i niewidzące dzieciątko wallaby. To była jedna z najwspanialszych chwil na wolontariacie. Dziękuję Ci Liana. Jakie te zwierzęta muszą mieć zaufanie do ludzi. Niesamowite.

Kangur w ciąży jest ok. miesiąca. Dziecko rodzi się nierozwinięte, co oznacza, że musi dokończyć swój rozwój w worku matki, gdzie sam musi dostać się po urodzeniu. W zależności od rodzaju spędza tam od 90 dni do 11 miesięcy.

W Lone Pine Koala Sanctuary jest 140 „długonożnych” (macropods = macro – długie + pods – kończyny), czyli kangurów, czerwonych kangurów i wallabys (małe kangury australijskie). Kangury mogły swobodnie poruszać się po ogromnej przestrzeni ogrodzonej od reszty ośrodka. Tak więc czasami widziałam je na drugim końcu Lone Pine Koala. Miały też swoją odgrodzoną strefę odpoczynku, do której turyści nie mieli wstępu. W sumie Ok. 30 (m.in. matki z małymi, które były przysmakiem dla lisów) mieszkało w takim zamknięciu. Bobasy- wallabys ważą ok. 1 kg, podczas gdy kangury 3 kg. Dlatego te pierwsze trzeba było chronić przed lisami, które włamywały się do ośrodka. Kiedyś z Lianą robiłyśmy zasadzkę na lisy. Liana miała podejrzenie, że przez taką dziurę w siatce na teren ośrodka dostają się lisy. Chciała to sprawdzić, żeby w razie potwierdzenia tej teorii założyć tam pułapkę. Łopatami wyrwałyśmy trawkę z korzeniami i wyrównałyśmy grunt. Zrobiłyśmy mały dołek, w którym  schowałyśmy surowe mięso (wcześniej smarując nim „drogę lisa”), a  piasek wygładziłyśmy. Następnego dnia Liana przyszła do mnie ze zdjęciem w komórce, żeby pokazać mi, że faktycznie kręcił się tam lis. Było widać dużo odcisków stóp indyków, ale też lisa. Wytłumaczyła mi też czym się różnią odciski łap lisa od psa czy dingo. W przypadku tego pierwszego odciski dwóch zewnętrznych palców można odgrodzić kreską, a powyżej jej będą dwa wewnętrzne odciski, podczas, gdy odciski psa lub dingo leżą na jednej pochyłej linii, jakby wzgórku. Lubię Lianę, bo bardzo dużo ciekawych rzeczy opowiada i zawsze tłumaczy mi, po co coś robimy.

W ośrodku był też kangur, który był chory. Mieszkał na innym ogrodzonym terenie aż do czasu wyzdrowienia, czasem odwiedzał szpital. Raz z Lianą musiałyśmy go transportować na takiej taczce po zabiegu ze szpitala do „domu”.

Pracując w sekcji dla kangurów z rana na ogół czyściłam zagrodę matek z dziećmi. Musiałam wysprzątać ich „jadalnię”, pozbierać kupki, zmienić wodę, czasem zebrać liście z dachu zrobionego z siatki. Potem przygotowywałam jedzenie dla kaczek. Czasami też niosłam jedzenie kangurów (pokrojone owoce) do takich dużych pojemników i skrzętnie ukrywałam je pod siankiem, żeby ptaki im nie wyjadły. Kiedyś może godzinkę po tym jak ukryłam jedzenie, zobaczyłam, że emu dokonało włamu i wpierniczało jedzonko kangurów. Na szczęście Liana uspokoiła mnie, że jak emu to nie ma problemu (w końcu to nasze emu :-) ), gorzej byłoby gdyby ptaki to wyjadały.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.