Kanion śmierci

Dla nas wycieczka do Kanionu Sumidero to przede wszystkim możliwość zobaczenia krokodyli. Niecierpliwie wypatrujemy ich od momentu wejścia do łódki. Pierwszego wskazał nam przewodnik. Leżał niedaleko takiego białego klocka jakby ze styropianu. Początkowo ogarnęła mnie i resztę wycieczki fala ekscytacji (w końcu to był pierwszy krokodyl, jakiego widziałam na żywo), która potem przekształciła się w powątpiewanie, czy ten krokodyl, aby na pewno jest prawdziwy. Jakoś nie dawał oznak życia, a ten biały klocek stawał się coraz bardziej podejrzany – myśleliśmy, że to taki oznakowany punkt, żeby nie przegapić „wypchanego krokodyla”.

Mijamy kolejnego i następnego. Żaden nawet nie drgnie. Przy kolejnym, który się wylegiwał na brzegu, nie wytrzymałam i pytam przewodnika, czy możemy go „zaczepić”. Podpływamy łodzią trochę bliżej, jeszcze bliżej, tak, że kadłub niemal dotknął jego ogona, a woda wpłynęła na brzeg mocząc jego nogi. Poskutkowało, obraca się i pełza do wody. Jest niemal na wyciągnięcie ręki. Wtedy uwierzyliśmy też, że krokodyle, które widzieliśmy były prawdziwe.

Chwilę później doznaje szoku, bowiem nieco dalej w tej samej wodzie, co pływały krokodyle, kąpią się ludzie.

Sama sceneria jest przepiękna. Płyniemy rzeką otoczeni z dwóch stron ścianami skalnymi o wysokości ponad 1000 m. Jak nam powiedział przewodnik, Indianie Chiapas skakali z tych gór w czeluść kanionu, bowiem woleli umrzeć aniżeli dostać się do niewoli hiszpańskiej. Dlatego nazywany jest również kanionem śmierci.

W jednej ze skał jest też „kolorowa” kapliczka. Woda zabarwiła jej ściany na taki różowy. Na innej skale ma się wrażenie, że widać trzy twarze.

Kanion Sumidero widoczny jest z punktu widokowego Los Chiapas. Osobiście polecam jego bliższe poznanie podczas ok. dwugodzinnej wycieczki łodzią po rzece Grijalva (Rio Grijalva, Rio Grande de Chiapa).

Zapraszam też na moją stronę na Facebooku: 
http://www.facebook.com/swiatoczamigoski

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.