Kąpiel miodożera

Lato w RPA w tym roku było upalne i zwierzętom było gorąco, dlatego za każdym razem jak przechodziłam koło klatek miodożerów dolewałam im wody do „misek”. One wykorzystywały ją nie tylko, żeby się napić, ale przede wszystkim, żeby się schłodzić. Któregoś dnia stałam w upalne przedpołudnie lejąc z gumowego węża wodę Juliusowi i Rice, kiedy ten pierwszy wpadł do zbiornika i zaczął się pluskać. Jak zorientowałam się, że sprawia mu to ogromną przyjemność, częściej polewałam go wodą. Juliusek uwielbiał te zabawy. Innym razem wszedł do zbiornika na wodę i zachowywał się jakby był w swoim prywatnym spa:) Zobaczcie jaki był uroczy:)

Bardzo go polubiłam i żałowałam, że jest w zagrodzie z Riką, która nie pałała do mnie zbytnią sympatią, a przynajmniej miałam takie wrażenie. Kiedy nie było jej na horyzoncie i podejrzewałam, że śpi, wskakiwałam do Juliusa. On wdrapywał się na moje nogi, ale nigdy mnie nie podgryzał. Kiedyś jak zbierałam kurczaki i niechcący nadepnęłam mu na nóżkę, a on tylko pisknął i zaczął się łasić. Nie wiem czy pamiętał mnie jeszcze z czasów, gdy był malutki, ale z jakiegoś powodu wyjątkowo mnie lubił.  Wszyscy bowiem uważali, że to Rika jest łagodniejsza, a Julius jest łobuziakiem.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.