Karmienie jaguara mlekiem z butelki

Karmienie niemal rocznego jaguara, głaskanie i przytulanie jest jednym z najwspanialszych przeżyć w moim życiu.

 

fot. Maria Carolina Leal Polidori

Już podczas pierwszego dnia wolontariatu, a wręcz tuż po przyjeździe miałam okazję poznać tego niezwykłego jaguara. Cris współwłaścicielka ośrodka zapytała mnie i Kristinę czy miałybyśmy ochotę pójść z nią nakarmić Perseu mleczkiem z butelki. Oczywiście miałyśmy ochotę. Kristina jednak bała się, więc tylko obserwowała nas, stojąc z boku. Ja oczywiście byłam pierwszym ochotnikiem do karmienia. Perseu nie lubi pić z dużych butelek, więc przelewa mu się mleczko do małych buteleczek. Podczas pierwszego karmienia Perseu myślał, że chcę mu zabrać mleczko, więc napierał na mnie całym ciałem. Swoim łapskiem przytrzymywał moją rękę, ale było fajnie.

Potem poszliśmy z Gabrielem (biologiem) do jego klatki, żebym mogła go nakarmić, a Maria Carolina robiła nam zdjęcia. Perseu był jej ulubionym zwierzakiem w ośrodku, o którym mi tyle opowiadała, więc byłam przekonana, że będzie chciała się z nim popieścić. Tymczasem ona nie weszła z nami do klatki. Kristina też wolała zostać na zewnątrz. No cóż, ja byłam przeszczęśliwa. Najpierw wszedł Gabriel. Ja miałam wejść za nim i przejść po kamieniu przez wodę, aż do skały, gdzie mieliśmy karmić Perseu. Jaguar jak tylko dobiegł do mnie, skoczył na mnie. Mimo, że miał dopiero rok był już bardzo silny, a ja uwielbiam silne zwierzaki. Wtedy jeszcze przytrzymywał swoją łapą moją rękę. Śmiesznie było. Ja karmiłam Perseu’a , a Gabriel zmieniał mi butelki. Potem miałam wyjść z klatki, ale chciałam się jeszcze nim chwilkę pobawić. Gabriel pozwolił mi zostać, żebym mogła popieścić Perseu’a. Ma mięciutkie futerko i jest trochę jak mój kot, chce się pieścić tak długo, na ile on ma ochotę. Gabriel stwierdził, że Perseu mnie polubił. Tymczasem jaguara naszła ochota na zabawę.

fot. Maria Carolina Leal Polidori

Z każdym kolejnym karmieniem było coraz łatwiej Perseu, zrozumiał, że ja przynoszę mleczko, a  nie zabieram, więc był spokojniejszy i przestał mnie przytrzymywać, aczkolwiek potrafił podczas karmienia wejść mi na kolana. Może chciał się popieścić. Ponieważ na ogół chciał więcej mleka, nawet, gdy to się skończyło, ew. miał ochotę na zabawę, opanowałam doprowadzenie go do jajeczek (które były na „deser”) do klateczki na resztce mleczka. Perseu był super uwielbiałam go karmić, ale też odwiedzałam go w każdej wolnej chwili, żeby się z nim pobawić, albo go pogłaskać. Stawaliśmy się sobie coraz bliżsi, więc na pewno jeszcze o nim napiszę.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.