Kubańska Pierestrojka

Kubańczycy w końcu doczekali się reform. Powoli rząd kubański znosi kolejne zakazy.

Od 2008 roku mieszkańcom wyspy wolno już kupować komputery, aparaty wideo czy rowery i klaksony samochodowe (sic!). Na zniesienie ustanowionego w 1959 roku zakazu kupowania i sprzedawania samochodów, Kubańczycy musieli czekać kolejne 3 lata. Dzisiaj wolno im też handlować nieruchomościami – przez ponad 50 lat mogli się nimi tylko wymieniać. Dozwolony jest też handel detaliczny sprzętem elektrycznym. Kubańczycy zyskują też prawa wejścia do hoteli i pubów, zakładania małych firm.

Od poniedziałku (14 stycznia 2013 roku) będą mogli też swobodnie podróżować. (do tej pory potrzebowali na to specjalnego pozwolenia, teraz wystarczy im paszport i wiza do danego kraju).

Zarówno Kubańczycy z którymi rozmawiałam jak i ekonomiści co do zmian są sceptyczni. Jak powiedział mi mój znajomy Kubańczyk, te zmiany zaszły na razie na papierze. – Co z tego, że nie będzie potrzebowali specjalnych pozwoleń, skoro uzyskanie wizy będzie równie trudne – mówi mi Ramsey. – To krok w stronę demokracji, ale na tą przyjdzie nam jeszcze poczekać. Pozwolenie na kupno mieszkania lub samochodu, czy założenia małej firmy, to iluzja, która nie oferuje wzrostu wewnątrz kraju.  Poza tym na Kubie nie zaczęły nagle powstawać salony samochodowe, w których można by kupować nowe samochody. – dodaje mój znajomy z Kuby.

-Komunizmu nie można reformować kroczek po kroczku. – uważa Jaime Suchlicki Instytut Studiów Kubańskich na Uniwersytecie Miami. Jego zdaniem takie rozwiązanie nie jest skuteczne, co najlepiej pokazują doświadczenia z Europy Wschodniej. Komunizm trzeba znieść i na jego miejsce wprowadzić gospodarkę wolnorynkową.

Podpytuje też moich znajomych, którzy niedawno wrócili z wakacji na Kubie, czy na ulicach przeciętny turysta jest w stanie zauważyć zmiany. – Widać pojedyncze zachodnie samochody,

ale takie kilku letnie. Pojawiają się restauracyjki, takie na parę stolików. Niektórzy otwierają „firmy przewozowe”, na pace ciężarówek przewożą z miejsca na miejsce Kubańczyków. Bowiem transport publiczny nadal tam kuleje.

Firmy zakładają ci, którzy stracili pracę (na Kubie przetoczyła się ostatnio fala masowych zwolnień). Inni nawet tym nie myślą o założeniu własnej firmy. W sumie to jeszcze niewiele się zmieniło. Jednak Kuba za kilka lat, nie będzie już tym samym krajem, który ja odwiedziłam.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.