Los Cubanos

Kubańczycy są otwarci, tak jak ich domy. Kobiety spotkane na ulicy, sprzedawca pamiątek, czy taksówkarz wszyscy znajdą czas, żeby chwilę porozmawiać. Z jednej strony próbują jak najwięcej dowiedzieć się o „świecie zewnętrznym”, z drugiej chętnie opowiadają o sobie. W Trinidadzie na ulicy zaczepiła nas pewna kobieta pytając czy nie chcielibyśmy zjeść kolacji. Poszliśmy do niej do domu na langustę. Podczas posiłku opowiedziała nam historię całej swojej rodziny. Historię swojego życia opowiedział mi też pewien 21- letni kelner -  Daniel, z którym rozmawiałam zaledwie kilka dwa razy.

Kubańczycy są też bardzo ciekawi świata zewnętrznego, a ten mogą poznać dzięki turystom, czy mieszkającymi za granicą członkom rodziny lub znajomym albo za pomocą telewizji. Co prawda wówczas posiadanie anteny satelitarnej było zabronione, a kanały zagraniczne zablokowane, mimo to Kubańczycy tylko sobie znanymi sposobami, potrafili i to obejść. Kiedyś pojechałam do casa particulares (prywatne pokoje na Kubie, niektóre oferują też domowe obiady), na obiad. Kiedy my w jednym pokoju przy czteroosobowym stole wcinaliśmy langustę, w drugim pokoju cała rodzinka oglądała na DVD program o życiu podwodnym z Discovery.

Chodząc po Hawanie natknęłam się na próbę grupy muzycznej. Artyści zaprosili mnie do środka. Tancerki wzięły mnie za ręce i pokazywały kroki zachęcając, żebym z nimi tańczyła. Także muzycy występujący w barach czy hotelach zapraszali nas, żebyśmy z nimi grali, śpiewali, a nawet tańczyli. Do swojego domu, będącego także pracownią zaprosiła mnie też pewna malarka – Mila Pelaez. Opowiedziała mi niemal całe swoje życie. O wystawach, na które jeździ ze swoimi obrazami, o wywiadach w mediach, pokazała nam też magazyn, na którego okładce było jej zdjęcie. W środku znajdował długi tekst o niej. Na koniec napisała mi specjalną dedykację, na obrazie, który od niej kupiłam. Przez chwilę rozmawiałam też z jej chłopakiem muzykiem. Przez wiele lat podróżował po Europie, ale wrócił. Jak stwierdził na Kubie ma spokój, ma mieszkanie, jedzenie i ubranie. Pracuje kilka godzin dziennie i to mu odpowiada. Przykładowo w Hiszpanii, żeby mieć gdzie spać i co jeść, musiał pracować całymi dniami. Rozmawialiśmy też o kubańskiej polityce, gospodarce i kulturze.

Ludzie z jednej strony są strasznie mili i serdeczni. Z drugiej strony czasami zbyt natrętni. Wiele osób postrzega Cię jak banknot dolarowy i chce Cię wykorzystać. Kubanki znajdują sobie bogatych, zagranicznych sponsorów, a Kubańczycy robią dokładnie to samo z turystkami. Ale zdarzają się i tacy, co nic od Ciebie nie chcą, a wręcz coś Ci podarują. Jeden z naszych kierowców dał mi po jednym banknocie z każdego nominału peso niewymienialnego, żebym miała na pamiątkę.

Często też kierowcy taksówek przeznaczonych dla Kubańczyków natrętnie pytali czy nie chce się gdzieś pojechać. Mimo, że to zabronione. Nic sobie nie robili z Twojego „nie”, albo z faktu, że idziesz na plaże po drugiej stronie ulicy, albo do kantoru położonego 20 metrów dalej.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.