Mariachi

Wieczorem kierujemy się na Plaza Garibaldi. Cały plac jest zapełniony mężczyznami w czarnych strojach i sombrerach. To mariachi, czyli członkowie typowych, meksykańskich orkiestr. Grupa taka zwykle liczy od 3 do 12 osób. Mariachi przy akompaniamencie różnych instrumentów takich jak gitara, trąbka, mandolina śpiewają ludowe meksykańskie piosenki. Kiedyś mariachi mógł zostać tylko mężczyzna, obecnie można spotkać kobiety- mariachi.

Ktoś bez sensu doradził nam, żebyśmy sobie siedli w jednej z knajpek w uliczce nieopodal i zamówili kolacje, a mariachi sami do nas przyjdą. Tymczasem trzeba było się dogadać z jedną z grupek stojących na placu. Nie dość, że w tak licznym skupisku, gdzie konkurencja była ogromna, można było wytargować lepszą cenę, to jeszcze wybrać sobie najciekawszy zespół.

No nic, nie da się cofnąć czasu. Tak więc siedzimy i czekamy, już dawno złożyliśmy zamówienie, a mariachich jak nie było, tak nie ma. Podchodzili do nas pseudo mariachi, którzy nawet nie byli odpowiednio ubrani. W końcu w połowie posiłku podszedł do nas sześcioosobowy zespół, który zagrał dla nas kilka tradycyjnych utworów. Nie byłabym sobą, gdybym nie nałożyła wielkiego sombrero i nie spróbowała „zagrać” na jednym z instrumentów, tym razem padło na gitarę.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.