Mediolan na weekend

Mediolan jest centrum biznesu i finansów, można tu przyjechać w celach kulturalnych bądź na zakupy. Architektura miasta jest zróżnicowana, a muzea i galerie należą do najlepszych w północnych Włoszech. Do tego dochodzą przepiękne parki i zazwyczaj ładna pogoda. To idealne miasto na weekendowy wypad.

Wstajemy rano i idziemy do Katedry, którą opiszę w osobnym wpisie. Następnie idziemy do Castello Sforzesco. Przed zamkiem, witają nas Panowie w strojach z epoki. Całują mnie w ręce i chętnie pozują do zdjęć, a potem jeszcze chętniej wyciągają ręce po zapłatę.

Zamek, w którym od 1896 roku mieści się Muzeum Miejskie, jest wielki. To tutaj znajduje się jedna z największych kolekcji dzieł sztuki w Mediolanie. W kolejnych pomieszczeniach znajdujemy galerie malarstwa i rzeźby, w następnych kolekcje mebli. Najbardziej podobały mi się stare sztućce i część z zabytkowymi instrumentami, a także armaty, broń i stroje rycerskie.

Z zamku wychodzimy do zaprojektowanego w stylu angielskim parku Sempione, gdzie natrafiliśmy na stoiska szwajcarskie. W maju 2015 r. w Mediolanie rozpocznie się bowiem EXPO. I tak mogliśmy zobaczyć zespół grający na rogach alpejskich tzw. Alphorn, popróbować przepysznego szwajcarskiego sera, a nawet przebrać się w tradycyjne ubranko i „przejechać” na rowerze. Z tą jazdą przesadziłam, na rower można było tylko wsiąść, żeby zrobić sobie zdjęcie.

Bardzo spodobała mi się gra na rogu alpejskim i jak zobaczyłam drewnianą figurkę z instrumentem, to koniecznie chciałam ją zakupić do mojej kolekcji, ale za nic nie chciano mi jej sprzedać:(.

Wyszukiwarka lotów do Mediolanu- CenterFly.pl

Początkowo Alphorn służył pasterzom do komunikacji np. ostrzegania się nadchodzącym niebezpieczeństwie  oraz  w celu zapędzenia stada do zagrody. Instrumenty są słyszalne w odległości 5-10 km. Do wyrobu rogów używa się świerków.

Przechodząc przez park natknęliśmy się jeszcze na kilka przesympatycznych pieseczków, które miały wielką ochotę się z nami pobawić. Jeden nawet wskoczył mi na plecy.

Tym sposobem doszliśmy do Arco della Pace, czyli wzorowanym na łuku triumfalnym łuku Pokoju.

Kolejnym punktem była ostatnia wieczerza, czyli coś co trzeba zobaczyć będąc w Mediolanie. Trzeba pamiętać, że trzeba zrobić wcześniejszą rezerwację. Kupienie biletu na dany dzień jest niemożliwe. Będąc w nastroju kulturalnym udaliśmy się do La Scali. Do tego z najsłynniejszych teatrów operowych świata można się wybrać na wieczorem na Operę lub zwiedzić go w ciągu dnia. Z braku czasu wybraliśmy tą drugą opcję. Można wejść na jeden z balkonów, żeby zobaczyć scenę w całej jej okazałości. Ponieważ akurat robili próby oświetlenia, mogliśmy zobaczyć ją, tak jak wygląda podczas przedstawienia.  Oczywiście byłam zachwycona. Niestety nie można było robić zdjęć. Muzeum jest malutkie i oprócz kilku strojów i dziecięcych rysunków nie ma tu wiele do zobaczenia.

Najniższe ceny lotów do Mediolanu - PanSamolocik.pl

Potem wsiedliśmy w stary drewniany tramwaj, który zawiózł nas do metra, a to nad kanały. Nie powiem, żeby była to druga Kopenhaga, ale było tam bardzo sympatycznie.

Po obu stronach mieściły się różne restauracje i bary. Warto było przejść kawałek dalej do via Casale. Tam bowiem znaleźliśmy Anema e Cozze, gdzie zjadłam chyba najlepszą pizzę, jaką jadłam w życiu. Poza tym wzięliśmy talerz ryb na spółkę, które też były pyszne.

 

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.