Metamorfoza, czyli jak zmieniłam się w Fallerę

Fallery są nieodłącznym elementem Fiesta de las Fallas, czyli Święta Ognia w Walencji. Poszczególne dzielnice tego hiszpańskiego miasta, mają swoje królowe i damy dworu, które występują w tradycyjnych walenckich strojach.

Chciałam wypróbować na własnej skórze jak to jest być Fallerą. Niestety nie było to takie proste. Z poprzedniego wpisu wiecie jak znalazłam się w zakładzie fotograficznym Mª José i Vicentego.

Zaczęło się. Najpierw musiałam nałożyć halkę, na nią bluzkę i spódnicę. Potem biały, haftowany „fartuszek” na spódnicę. Na bluzkę też dostałam białe haftowane „wdzianko” przymocowane różowym pasem do fartuszka. Na szyję obowiązkowo perły. Mª José upięła mi także włosy w tradycyjny kok, z tyłu i po bokach doczepiła mi ozdobnymi grzebieniami zwinięte w charakterystyczne ślimaczki treski. W tym momencie przeżyłam wielki zawód. Okazało się bowiem, że większość Faller nosi z boku treski:(

Na głowę dostałam „koronę”. Na koniec doszły kolczyki. Ponieważ mam tylko jedno ucho przekute, musiałyśmy się nieźle natrudzić, by „umocować” drugiego kolczyka. Prawdziwe Fallery mają także specjalne skarpetki i buty.

Już po pięciu minutach strasznie bolała mnie głowa – jak się dowiedziałam to uczucie zwykle towarzyszy Fallerze. Wszystko przez bardzo ciasno spięte włosy. Przy okazji dowiedziałam się, że Fallery sypiają jak Gejsze, na takim wałeczku – żeby nie popsuć fryzury. Każda Fallera ma kilka sukni. Strój jest tak stworzony, że można zmienić tylko górę, albo fartuszek. Najpiękniejsze suknie kosztują nawet kilka tysięcy euro.

5 Komentarze

  1. Ten przepiękny strój podkreśla Twoją niezwykłą delikatność. Z taką urodą byłabyś wspaniałą Fallerą. Tym pięknym portretem można zdobić salony. Jak się pomyśli, że to ta sama Gosia, co „tańczy z wilkami”, to japa mi się otwiera ze Zdumienia, a oczy robią mi się ogromne z Zachwytu. Świetne.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.