Moja przyjaciółka kapibara

W wolnych chwilach chodziłyśmy z Marielą, moją najlepszą przyjaciółką z La Senda Verde, do osieroconej kapibary. Na ogół przynosiłyśmy jej przekąskę. Kapi stawała na dwóch tylnych łapkach, aby złapać liścia bananowego.

Naszą sierotką kapibarę o imieniu Kapi poznałam pierwszego dnia wolontariatu w boliwijskim ośrodku La Senda Verde. Jej klatka mieściła się przy przejściu do restauracji i tzw. prep roomu, w którym przygotowywaliśmy jedzenie dla zwierząt. Kapi była śmiesznym, radosnym zwierzątkiem, ale trochę lękliwym. Najdrobniejszy szmer powodował, że podskakiwała i zaczynała biegać po zagrodzie. Była też bardzo przyjacielska. Wystarczyło, że weszłam do niej do klatki i kucnęłam, a ta już szła do mnie, żebym ją pogłaskała. Uwielbiała, gdy się ją głaskało, z czasem nauczyłam ją dawać buziaczki.

Odwiedzałyśmy ją z Marielą przynosząc jej różne przekąski – najczęściej liścia bananowego, którego Kapi uwielbiała. Stawała na dwóch nogach, żeby dosięgnąć. Kiedy była najedzona od razu siadała i tak konsumowała, kawałek, który udało jej się urwać, kiedy była bardzo głodna jadła stojąc na dwóch łapach.

Dorosła kapibara zjada dziennie ok. 3,6 kg traw.

Historia Kapi na http://swiatoczamigoski.blog.pl/najwiekszy-gryzon-swiata/

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.