W świecie robotników

Kolejnym miejscem w Kopenhadze, które jest warte odwiedzenia, a tylko w nielicznych przewodnikach można znaleźć o nim wzmianki, jest Muzeum Robotników przy Romersgade 22.

W czteropiętrowej kamienicy autorzy odzwierciedlili realia życia codziennego panujące w kopenhaskich osiedlach robotniczych. Przykładowo można zobaczyć ulicę z lat 50-tych XX wieku z tramwajami i sklepami, wyposażone mieszkania, a nawet zakłady pracy.

Częściowo mieszkania były otwarte i można było usiąść na krześle i pooglądać zdjęcia oprawione w ramki, czy w szkolnej ławce i wyobrazić sobie jak to wówczas było, a częściowo niedostępne – można było je tylko obejrzeć zza szyby.

W muzeum można m.in. poznać losy rodziny Sørensen między 1885 rokiem, a 1990. W muzeum znajduje się bowiem ich oryginalne mieszkanie z 1915 roku. Robotnik Peter Martin Sørensen i jego żona Karen Marie mieli 8 dzieci. Ich mieszkanie składało się z pokoju dziennego, sypialni oraz małej kuchni. Początkowo latryny mieściły się na zewnątrz. Podobno do 1990 roku urządzenie mieszkanie pozostało niezmienione: w pokoju dziennym znajdował się stół z krzesłami i wiszącym nad nimi żyrandolem, na ścianach w złotych ramkach zawieszone są zdjęcia; jedynym nowym elementem jest radio z 1950 roku, telefonu nie było. W maleńkiej kuchni przy ścianie stoi regał na talerze. W sypialni obok podwójnego łóżka był stolik nocny i miska do mycia.

Idąc dalej mamy możliwość zobaczenia mieszkania z lat 50-tych. Wówczas, podobno budowano wiele mieszkań, ale młodych nie stać było na ich kupno, dlatego wielodzietne rodziny ściskały się w dwóch pokojach. Przykładem jest rodzina pięcioosobowa Hansen. Pan Hansen był pomocnikiem murarza, a jego żona fryzjerką. Zakład prowadziła w mieszkaniu. Najstarszy ich syn uczył się na mechanika, córka była sprzedawczynią, a najmłodsze było jeszcze niemowlęciem.

Dalej widzimy bar kawowy, w którym można zobaczyć jak przygotowywało się wówczas kawę, sklep mleczny Meyera, w którym można było niegdyś kupić świeże masło, mleko, ser czy jajka. Pojawiają się też sklepy z odbiornikami radiowymi. Pod koniec lat 50-tych radio rodzinę robotniczą nie było stać na zakup radia, dlatego korzystano z „pożyczonego odbiornika”, za który płaciło się miesięcznie. Na końcu ulicy na ławeczce siedzi para emerytów.

Na trzecim piętrze zobaczymy browar Carslberga z XIX wieku, stoczniowców  z B&W przy pracy w latach 50-tych XX wieku, pracownicę Bang & Olufsen montującą odbiorniki, krawcową. Krok po kroku poznamy 150 lat historii przemysłu.

Na zewnątrz muzeum podobno jest kawiarnia, w której mieści się wiernie odtworzona Cafe and Olhalle, proletariacka kawiarnia i piwiarnia z przełomu XIX i XX w., niestety jak my byłyśmy była zamknięta. Chyba był tam remont.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.