Na szczycie Sydney

Sydney Tower to najwyższy punkt widokowy w mieście. Do wieży wchodzi się przez centrum handlowe. Najpierw trzeba obejrzeć niezbyt dobry film w 4D, a potem wjeżdża się na poziom 4, z którego zza szyby można obserwować miasto z każdej strony. Można też wykupić 45- minutowy skywalk, podczas którego wychodzi się na leżącą 275 metrów nad ziemią platformę ogrodzoną tylko metalowym płotem. Turyści ubrani są w specjalne kombinezony i przywiązani linkami.

Wszędzie robili nam zdjęcia na greenboksie (na zielonym tle) i potem mogłyśmy, na ogół za 40 dolarów australijskich, kupić takie książeczki z naszym zdjęciem na różnym tle. I tak na przykład w Sydney Tower miałyśmy zdjęcia: na tle miasta w dzień i w nocy oraz najlepsze w objęciach ogromnego Koali – King Konga, który trzymał jedną łapą Sydney Tower, a w drugiej nas. Gdyby nas uprzedzili, to przynajmniej zrobiłybyśmy przerażone miny. Trzeba przyznać, że zrobili nam dwa zdjęcia, jedno do fot „panoramicznych” i jedno na potrzeby zdjęcia z Koalą – King Kongiem. Jak zobaczyłam to ostatnie zdjęcie, to wybuchnęłam śmiechem (nawet się zastanawiałam czy by nie kupić tego zdjęcia, tylko dla tego koali, albo przynajmniej zrobić zdjęcie zdjęciu, ale byłyśmy obserwowane:(). Trochę żałuję, że go nie kupiłam, bo miałabym ubaw do końca życia.

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.