Najlepsze muzeum świata (Horsens)

Założone w 1977 roku Duńskie Muzeum Przemysłu, jak dla mnie, to  najlepsze muzeum świata. Zwłaszcza wchodzące w jego skład dwa domy na Villa Vejs, w których są odtworzone mieszkania robotnicze z lat 1880 – 1998.

Zwiedzanie zaczynamy do położonego na parterze trzypokojowego mieszkania z 1880 roku. Otwieram drzwi wejściowe, wchodzę do salonu i od razu przenoszę się w czasie. Wnętrze urządzone jest skromnie. Na środku stoi drewniany stół, wokół którego stoją 4 krzesła. Jest pora obiadowa, rozstawione naczynia czekają na gorącą zupę. Po posiłku kieruję kroki do sypialni. Stawiam drewniaki obok łóżka i kładę się spać. To był ciężki dzień, więc ledwie znalazłam siły, żeby się umyć w misce, która stoi przy łóżku.  W trzecim pomieszczeniu znajduje się kuchnia.

Kiedy ja pokonuję kolejne stopnie, w Danii mijają kolejne lata, a duńska gospodarka przeżywa boom  gospodarczy. Zatrzymuję się na pierwszym piętrze – w latach 20-tych XIX w. Mieszkanie ma identyczny układ jak poprzednie. Wchodzę do przytulnie urządzonego salonu.  Tu już nie ma gołych ścian. Na podłodze leży dywan, na stole obrus, a krzesła mają miękkie siedzenia. Przysiadam na chwilę na kanapie, żeby trochę poczytać. Potem siadam do szycia.

Maszyna stoi w sypialni. Tu także jest więcej mebli, oprócz szafy i szafeczki przy łóżku, na której stoi miska z dzbankiem do mycia się, jest jeszcze komoda z lusterkiem i biurko. Na oknie kwitną kwiaty w doniczkach. Obok łóżka stoi wiklinowa kołyska. Także w kuchni widać duże zmiany.

Płyną kolejne lata, a ja docieram na poddasze do jednopokojowego mieszkania z lat 30/40 –tych. To znowu urządzone jest raczej skromnie. W latach 30-tych do Danii dotarł światowy kryzys ekonomiczny.

Także w drugim budynku znajdują się trzy mieszkania o jednakowym położeniu.  Na parterze mieszkanie z lat 50-tych, przed którym jest „skrzynka na listy” w kształcie walca.  Przed wejściem zostawiam płaszcz na wieszaku i wchodzę do salonu. Mamy coraz więcej książek i radio. Po przygotowaniu obiadu w mojej nowoczesnej, jak na ówczesne czasy kuchni, mam chwilkę dla siebie. Potem kładziemy dzieciaki do łóżek i sami idziemy spać.)

Wraz z pokonywaniem kolejnych stopni w górę idzie gospodarka duńska. Wzrost gospodarczy sięga 4,6 proc. i jest najwyższy w tym stuleciu. Mieszkanie z lat 60/70tych, które znajduje się na pierwszym piętrze jest moim ulubionym. Z radia płynie muzyka z tej epoki. Mamy już telewizor i telefon. Przeglądam prasę i siadam do pisania kolejnego artykułu. Chcę się szybko uwinąć, bo muszę jeszcze poprasować i spakować walizki, jutro jedziemy na wakacje. Kiedy wszystko jest gotowe robię sobie kawę i na chwilę siadam. Myślę o tym jak te czasy się zmieniają. To pierwsze mieszkanie, w którym pojawiła się oddzielna łazienka, a w niej normalna toaleta i ceramiczny zlew.

Na poddaszu jest kawalerka 20-25- letniego robotnika, w której panuje bałagan. To najmniej ciekawe mieszkanie. Na drewnianym biurku stał komputer Amiga, leżały gazety; jakaś książka, kasety do magnetowidu. Na szafce pod ścianą stały dwa kubki, czajnik, Nescafe Gold. Obok pudełek z jedzeniem stał clearasil. Oprócz tego w pokoju znajdował się jeszcze materac, mały drewniany stolik, regał i szafka na której stał telewizor. Na podłodze  leżały rolki, na ścianie wisiało dętka rowerowa, a w pudełku leżały kasety magnetofonowe.

Przed każdym mieszkaniem wypisane są ceny kilku produktów z danych lat. I tak   1 kg chleba kosztował w 1880 roku - 0,16 duńskich koron, w latach 20-tych – 0,23; w latach 30/40 tych – 0,19; w 1955 r.  - 0,58; a w 1968 r. – 1,26.

1l mleka  w 1880 r. – 0,06; w latach 20-tych – 0,48; w latach 30/40-tych – 0,26;     w 1955 r.  -  0,68; a w 1968 r. 1,21.

½ kg kawy  w 1880 r. – 0,9; w latach 20-tych – 2,71; w latach 30/40-tych – 2,30;    w 1955 r. – 9,29; a w 1968 r. – 11,37.

Następnie idziemy do restauracji niemal z PRLu, gdzie po zamówieniu jedzenia dostajemy kartki na kawę :).

Te dwa budynki to nie jedyne atrakcje Duńskiego Muzeum Przemysłu. Można też wstąpić do sklepu z sukienkami z lat 60-tych., powozowni, czy zobaczyć jak działał duński bank. Można było nie tylko zajrzeć do biura prezesa (i przez chwilę wejść w jego skórę) czy do sali konferencyjnej, ale także przejrzeć księgi rachunkowe, zobaczyć jak wyglądały kiedyś dokumenty i pieniądze.

W muzeum tym można też zapoznać się z początkami druku – zobaczyć jak poszczególne  kolory (najpierw niebieski, następnie czerwony, żółty, zielony, czarny itd) były kolejno nanoszone na druk, aż powstał kolorowy obraz; obejrzeć pierwsze wydania komiksów i ich kolekcję, a także wiele starych modeli radia, telewizorów, gramofonów, a nawet drewniaków. Jest także odtworzony stary zakład fryzjerski i centrala telefoniczna.

Kolejną atrakcją jest jazda ręcznie sterowaną windą.

2 Komentarze

  1. Bardzo twórcze muzeum. Chyba nie ma lepszej formy przedstawienia sposobu „życia” niż pokazanie czyjegoś domowego bałaganu w takiej formie, jakby dopiero co wyszli z domu. Trafia na moją listę marzeń – do zwiedzenia :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.