Najpiękniejsze trasy w RPA

Kiedy po raz trzeci jechałam do RPA mówiono mi, że Garden Route tzw. Szlak Ogrodów to najwspanialsza, najpiękniejsza ze wszystkich tras w tym kraju. Cieszyłam się, że zostawiłam ją na koniec. Mnie jednak podobała się ona najmniej.

Najbardziej zachwyciły mnie Góry Smocze                                  
http://swiatoczamigoski.blog.pl/kawalek-prawdziwej-afryki
 
Nie mogłam oderwać oczu od widoków, były tak niesamowite, że niemal przez całą drogę jechałam z otworzoną buzią. W Drakensberg można spokojnie spędzić kilka dni. My spędziliśmy tam dwa dni chodząc po górach oraz oglądając malowidła naskalne. Ta „nieoswojona Afryka” to jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie w życiu widziałam
http://swiatoczamigoski.blog.pl/gorski-amfiteatr

Drugą najpiękniejszą trasą była dla mnie Panorama Route
http://swiatoczamigoski.blog.pl/panorama-route-video
 Do dziś pamiętam jak się nią zachwycałam. Kanion rzeki Blyde, który jest trzecim pod względem długości na świecie po Wielkim Kanionie w USA i kanionie namibijskiej rzeki Fish
http://swiatoczamigoski.blog.pl/trzeci-najwiekszy-kanion-swiata
 Trzy Okrągłe Chaty (Three Rondavels), czyli wzgórza, które przypominają tradycyjne cylindryczne chaty Zulusów i plemion Khosa  tzw. „rondavel” czy niesamowite widok z God’s Window.
  Tutaj najbardziej podobały mi się kociołki Bruke’a oraz niesamowita knajpa na świeżym powietrzu, położona nad rzeką
http://swiatoczamigoski.blog.pl/knajpa-w-buszu

Tymczasem Garden Route w ogóle mnie nie zachwyciła. Wycieczkę zaczynam w Port Elizabeth i kierujemy się do Kapsztadu. Nazwę Garden Route nosi odcinek do Mossel Bay do położonej na wschodnim krańcu Western Cape rzeki Storms. Trasa Ogrodów przebiega przez Knysnę, Plettenberg Bay, Oudtshoorn, i Natures. Zatokę Mossel uważa się za jej początek, wobec tego można powiedzieć, że ja jechałam od końca.

Położona pomiędzy góry i afrykańskim lasem, a zatoczkami i plażami Oceanu Indyjskiego trasa „szczyci się malowniczością”. Dla mnie była trochę monotonna. Poza tym podczas poprzednich wyjazdów mimo, że robiliśmy mnóstwo kilometrów dziennie, dużo też chodziliśmy. Tym razem poza Tsitsikammą, przede wszystkim wysiadaliśmy na punktach widokowych.  Dla mnie to trochę mało. Ja lubię spacerować, chodzić, wspinać się. Tymczasem mijane miasteczka były nudne i poza punktami widokowymi, które też były średnie nie miały zbyt wiele do zaoferowania.

Pięknie było w parku narodowym Tsitsikamma i na wiszących mostach. Te miejsca gorąco polecam.

W Plettenberg Bay odkryłam malowniczą ścieżkę, którą przemierzają rybacy do miejsca, w którym się oddają swojemu hobby/pracy. To było niesamowite miejsce z pozaginanymi drzewami, na które mogłam się wspinać. Wpisuję je na listę ulubionych.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.