Najpiękniejszy przylądek na całym świecie

takim mianem podczas okrążania globu określił Przylądek Dobrej Nadziei Franciszek Drake. Faktycznie jest zachwycający.

 

Przylądek Dobrej Nadziei reklamowany jest jako najbardziej wysunięty na południe punkt kontynentu afrykańskiego. Wystarczy rzucić okiem na mapę, żeby zobaczyć, że to nieprawda. Chyba, że się doda w zachodniej części. Mimo to warto tam się udać.

Jedziemy drogą przy samym oceanie, mijamy zaledwie pojedyncze auta. Naszym oczom ukazuje się Przylądek: skała spadająca do oceanu. Podoba mi się. Widok jest przepiękny, a najfajniejsze jest to, że można wejść na Champan, którego szczyt ma wysokość 592 m n.p.m. Na stromym urwisku na górze mieści się podobno taras widokowy. Wspinam się na kolejne skały, ale nie jest to takie łatwe za sprawą silnego wiatru, który uniemożliwia mi normalne poruszanie się. Popycha mnie on niekoniecznie w kierunku, w którym chcę iść. Tutaj nie ma specjalnej wyrównanej drogi dla turystów, dlatego tak mi się podoba. Wdrapuję się kawałek dalej, ale zaczyna mną coraz bardziej miotać, więc zrezygnowana schodzę. Połażę jeszcze po skałkach na dole. Nawet nie mogę stanąć prosto do zdjęcia, bo wiatr mnie pcha, pochylam się walczę, ale nie jestem w stanie ustać w miejscu. W życiu nie miałam do czynienia z tak silnym wiatrem. Niby jest ciepło, ale mam na sobie sweterek, bluzę i kurtkę.

Jedziemy jeszcze do Cape Point. Od razu widać, że to miejsce stworzone z myślą o turystach.

Do latarni można wjechać kolejką linowo-szynową, albo wejść po równych drewnianych schodkach. Widać stąd Przylądek Dobrej Nadziei, prowadzi do niego wąska ścieżka. Podobno spacer zajmuje ok. godziny. Nad samym oceanem położona mała plaża osłoniona skałami, piękna, ale pusta. Wszystko dlatego, że tak trudno się na nią dostać.

Dochodzimy do latarni morskiej. Zbudowano ją w 1850 r. i sprowadzono z Londynu, aby zwiększyć bezpieczeństwo nowej drogi morskiej. Szybko okazało się, że światło, jakie dawała, często zasłaniały chmury (latarnia stała na wysokości 238 m n.p.m.) i trzeba było postawić drugą niżej (87 m n.p.m.).

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.