Najsłodszy morderca świata

Miodożery budzą postrach w Afryce i uważane są za najbardziej nieustraszone, zawzięte i brutalne zwierzęta. Dla mnie tymczasem półtoraroczny Guinness jest najsłodszym zwierzątkiem w Moholoholo.

Guinnessa polubiłam od pierwszego spotkania. Zawsze, kiedy nie śpi i zaglądam do jego zagrody ogrodzonej betonowym murem, który sięga kilka metrów w dół. Ten zawsze zadowolony podbiega i chce się bawić, przez co sprzątanie jego zagrody w pojedynkę jest utrudnione, ale i tak go uwielbiam. Guinness jak wszystkie miodożery jest niski i długi (długość dorosłych osobników sięga 100 cm); ma długą, sztywną, czarną sierść, z białym pasem biegnącym po całym grzbiecie od głowy do ogona. Ma też krótki ogon. Jak dorośnie jego waga może sięgnąć nawet 14 kg. Guinnes jest zwinny i wykręca się na wszystkie strony. Pozwala mu na to luźna skóra. Ma krótkie silne łapy zakończone pazurami. Kiedy idziemy łapie nas łapeczkami za nogi, dlatego zawsze wchodząc do niego, mam na sobie długie spodnie.

Guinness jak tylko nas widzi łapkami wdrapuje się na murek. Jak tylko wskoczymy do jego zagrody zaczyna się zabawa. Guinness przeważnie łapie nas za nogi. Uwielbia się też ganiać, bawić wodą. Czasem daje się pogłaskać. Ja najbardziej lubię przybijanie piątek. Guinness kładzie się na plecach i łapeczkami przybija piątki w moje ręce. Jest rozkoszny. A przy tym cały czas gada. I tak strasznie się cieszy, że może się z nami bawić. Zawsze mam wrażenie, że się do nas uśmiecha. On jest strasznie radosny i pocieszny, nie sposób go nie kochać.

Wskakiwanie jest w miarę proste, gorzej z wyskakiwaniem, bo po tej stronie murek sięga mi do ramion, więc muszę najpierw na niego wskoczyć, poza tym Guinness, który jest niepocieszony, że zostaje sam łapie mnie za nogi, żebym jeszcze z nim została.

Charles mówi, że Guinness czasem go ugryzie, ale w stosunku do mnie zawsze jest bardzo delikatny.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.