Nowoczesna ochrona zagrożonych gatunków zwierząt

Największym zagrożeniem dla dzikich gatunków zwierząt jest utrata ziemi. Kiedy wcześniej czytałam o tym, że zwierzęta tracą swoje naturalne siedliska, nie zdawałam sobie sprawy jak poważny jest to problem. Uświadomił mi to wolontariat w Moholoholo.

Ośrodek ten pełni nie tylko funkcję centrum rehabilitacyjnego, sierocińca, ale także takiego pośrednika między dzikimi zwierzętami, a farmerami. Kiedy te pierwsze zabiły np. impalę należą do farmera, kończyły w podobny sposób. Tymczasem dzięki wysiłkowi pracowników Moholoholo, obecnie coraz więcej farmerów zamiast sięgnąć po strzelbę, sięga po telefon. Lamparta, karakala czy innego dzikiego zwierza łapią w klatkę i dzwonią do Moholoholo. Pracownicy ośrodka przyjeżdżają i zabierają zwierzę, żeby wypuścić je na wolność. No właśnie, gdyby życie było bajką, zabieraliby dzikiego np. lamparta i gdyby zwierzę było zdrowe, wypuszczaliby je na wolność. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej szara. W RPA nie można tak po prostu wypuścić sobie dzikiego zwierzęcia na wolność. Tam już chyba nie ma terenów, gdzie te żyją sobie na nieograniczonej przestrzeni. Dzikie zwierzęta pozamykane są w  ogrodzonych rezerwatach. Żeby je wypuścić na wolność, potrzebna jest zgoda dyrektora takiej placówki. A to znowu nie jest takie proste. Do Kruger National Parku nie można wprowadzać żadnych „obcych” dzikich zwierząt, chyba, że zrobi im się bardzo drogie badania krwi. Chodzi o sprawdzenie, czy zwierzę nie przyniesie bakterii. Poza tym właściciele parków nie chcą, żeby zwierzęta między sobą walczyły o terytorium.

Zwierzęta te, często znajdują się poza granicami parku, bo tam nie ma już dla nich miejsca. Trzeba pamiętać, że dzikie koty to zwierzęta terytorialne, które bronią swojego terenu.

Z tego co się zorientowałam największy problem jest z lampartami. Te zaś niedługo będą zagrożone wyginięciem. Prawda jest taka, że to nie tylko kłusownicy przyczyniają się do wyginięcia tego gatunku. Ale tak naprawdę każdy z nas. Zagarniamy coraz więcej terytorium i zwierzęta nie mają gdzie mieszkać. Moim zdaniem powinno być o tym głośno, a pieniądze powinno się zbierać na nowe tereny dla zwierząt, bo inaczej ich ochrona przestaje mieć sens.

Poznałam ciemną stronę RPA i ochrony dzikich gatunków zwierząt tam. Dla niektórych po prostu brakuje miejsca, to smutne.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.