Obowiązki wolontariusza

Jak wyglądał mój typowy dzień? Do ośrodka przyjeżdżaliśmy parę minut przed 7. Wtedy spotykaliśmy się na parę minut, w celu zerknięcia na tablice, kto co robi, rozdzielenia spacerów (jeśli takowe były) i zaplanowania pierwszych godzin. Po stronie dla lwów na ogół ok. 8 było wspólne sprzątanie klatek, po stronie dla gepardów o 9 małe karmienie, czyli zwierząt, które luzem chodziły po ośrodku. O 9.30 mieliśmy spotkanie, na którym omawialiśmy ważne sprawy i w zależności od dnia modliliśmy się lub dziękowaliśmy. Poza pierwszym dniem, miałam całkiem wiele powodów do podziękowań. W weekendy było tylko jedno spotkanie o 7 rano.

Ok. 13 jechaliśmy na lunch. Niektóre osoby musiały zostać w tym czasie w ośrodku, więc im przywoziliśmy lunch.

Nasze zadania podzielone były na indywidualne (rozpisane imiennie na tablicy) i grupowe. I tak niezależnie po której stronie się było o 7 i 16-17 dwie osoby (z obu stron) sprawdzały napięcie elektryczne w ogrodzeniach i robiły obserwacje zwierząt. W ciągu dnia o 8, 9 i 15 pojedyncze osoby robiły obserwację zwierząt, która polegała na przejściu po całym ośrodku i zanotowaniu, co robią zwierzęta: jedzą, bawią się, odpoczywają itd. O 11,12,13,14 i 15, a w weekendy także o 10, poza poniedziałkami, mieliśmy oprowadzanie po ośrodku turystów. Tzw. cień musiał się pojawić w sklepie, pół godziny przed czasem. Jeśli nie przyjechali żadni turyści, cień i przewodnik mieli czas wolny. W weekendy mieliśmy też dodatkowe dyżury w sklepie. Do naszych obowiązków, zresztą bardzo przyjemnych, należało także niańczenie Oriona, które było rozpisane na godziny: 8.30-9.30, 11-12 spacer, 12-13, 14-15, 15-16.

Do naszych zadań po stronie lwów należało: wymienienie mydła w toaletach i środków czyszczących i dezynfekujących przed klatkami; umycie i dolanie nowego środka i wody do wycieraczek, przez które przechodzili turyści i przejeżdżały samochody; sprzątanie u szakali  (zbieranie zabawek, sprzątanie kupek, wymiana wody, czyszczenie miski, platformy); sprzątanie Lapy (a la baru) i uzupełnienie lodówki, sprzątanie sklepu i pokoju dla wolontariuszy, przygotowywanie jedzenia, sprzątanie kuchni. Wspólnie karmiliśmy zwierzęta. Dwa razy w tygodniu było duże karmienie i sprzątanie zagród lwów.

P stronie gepardów każdy sprzątał wyznaczoną zagrodę, raz w tygodniu ktoś robił porządki w magazynie, przygotowywaliśmy jedzenie, sprzątaliśmy kuchnię. Wspólnie codziennie o 9 i ok. 17 karmiliśmy gepardy chodzące po ośrodku, a w poniedziałki, środy i piątki także półdzikie gepardy mieszkające na tyłach ośrodka.

Do tego dochodził grafik spacerów. W poniedziałki na spacer wyprowadzało się o 7 lamparty i o 8 serwale. We wtorki o 7 karakale (te spacery były chyba najbardziej regularne, inne często się z różnych przyczyn nie odbywały), o 8 gepardy; w środy o 7 braliśmy na spacer lamparty, w czwartki o 7 serwale, o 8 gepardy. Piątek był czasem zabaw dla lampartów. W soboty o 7 szliśmy na spacer z lampartami, a o 8 z gepardami, a niedzielę o 7 z karakalami.

Na spacery chodziły 4 gepardy:  Faith , Dew, Eden i Gabriel i 2 lamparty (przy czym wolontariusze chodzili zawsze na zmianę z Zorro) , wszystkie karakale, Angie i Allegra oraz  koza, Peanut i Snowflake.

Patronem medialnym projektu jest  National Geographic Traveler. 

3 Komentarze

  1. Hej :) bardzo ci zazdroszczę spędzania czasu z tymi cudownymi zwierzętami ! stąd też moje pytanie czy każdy może pojechać na wolontariat ? Posiadanie geparda zawsze było moim marzeniem, a że jest to niemożliwe to chociaż opiekowanie się nim było by dla mnie już spełnieniem marzeń :) Pozdrawiam.

    • Prawie każdy, na ogół trzeba mieć ukończone 18 lat,znac angielski itd. Wymagania zależą od ośrodka
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.