Obowiązki wolontariuszy w JRC

Wolontariusze w JRC podzieleni są na dwie grupy: zwykłą i tzw. nursery. W pierwszej: rano w zajmujemy się sprzątaniem klatek leniwców, ptaków, małp u koni oraz grabieniem liści ze ścieżek. Wyznaczone osoby idą z małpami do lasu. Następnie część osób niańczy się małe zwierzęta, inne mają dyżur w kuchni lub pralni, a jeszcze ktoś inny ma przynieść nowe gałęzie i kwiaty. W drugiej sprząta się klatki i opiekuje zwierzętami w klinice oraz karmi maluchy.

Leniwce, u których sprzątamy są w dwóch miejscach. W jednej klatce niedaleko kliniki mieszkają dwa, pozostałe w tzw. ogrodzie leniwców. Tam jest zespół kilku, niedużych, klatek, w których zwierzęta m.in. dwa pelikany, mrówkojad, wiewiórka, leniwce zamykane są na noc, a rano wypuszczane.  Pelikany w ciągu dnia chodzą po ośrodku, podobnie jak mrówkojad Tammy, ale ten pod nadzorem któregoś z wolontariuszy. Wiewiórka Alvin dzień spędza w klinice. W klatkach trzeba przemyć szmatką i płynem dezynfekującym wszelkie powierzchnie metalowe i  gałęzie, zabrać stare i przynieść świeże jedzonko, zmienić wodę, sprzątnąć gówienka, pograbić oraz umyć okna. Następnie trzeba przynieść leniwcom świeże liście. Do tego grupa ta ma umyć szyby we wszystkich klatkach w ośrodku oraz posprzątać przed biurem.

Praca w klatkach ptaków wygląda podobnie: zmieniamy wodę i jedzenie, dezynfekujemy gałęzie i grabimy. Do tego trzeba zdezynfekować tzw. jungle gym, na której bawią się małe małpki, zagrabić u ptaka o imieniu Sandwich i wytrzeć szmatką z płynem dezynfekującym barierkę. Potem idziemy do mniejszych klatek ptaszków, gdzie wykonujemy te same czynności i dodatkowo myjemy szyby. W tej grupie na ogół pracuje się z Nicole i Audrey, które zajmują się ptakami.

Jeśli chodzi o sprzątanie klatek małp, praca ta wymaga niemal saperskiej dokładności. Najpierw zbiera się grabiami gówienka, potem grabi się w poszukiwaniu nowych. Czynność tą powtarza się kilka razy. Zbieramy stare jedzenie, porozrzucane butelki, dezynfekujemy metalowe powierzchnie, gałęzie i drewniane drabinki itp. Dodatkowo szczotką z płynem dezynfekującym musimy umyć całe ogrodzenie i ładnie zagrabić na koniec.

U koni trzeba żelaznymi grabiami i łopatą zebrać gówienka; załadować na taczkę, a następnie wywieść na kompost. Następnie wymyć miskę, zamieść „jadalnię” i zdezynfekować poręcze.

Potem można dostać dyżur w pralni lub kuchni, ogrodzie dla leniwców albo niańczyć któreś ze zwierząt: małpy, leniwce albo Tammy. Z małymi wyjcami (podczas mojego pobytu mieliśmy cztery kilkumiesięczne osierocone wyjce) w zależności od pogody i ich nastroju albo siedzieliśmy, a  one bawiły się na jungle gym albo spacerowaliśmy się z nimi na ramionach po ośrodku. Podczas dyżuru w ogrodzie dla leniwców trzeba obserwować, żeby ptaki nie odleciały i żeby się zwierzęta nie atakowały.

Dużo fajniejsze jest niańczenie małych leniwców, które zabiera się na polankę. Czasami maluchy się bawią, czasem śpią, a czasem wspinają po drzewach. Wolontariusze mają ich pilnować, nakarmić i zachęcać do wspinania się. Pilnowanie Tammy, polega na chodzeniu za nim i ew. przeniesieniu go w inne miejsce, gdy zaczyna chodzić w kółko.

Dyżur w pralni opisałam w innym wpisie. Co do kuchni, to zmywamy naczynia i czasem pomagamy kucharce, tzn. myjemy jabłka, przynosimy banany, na zakończenie dnia wynosimy śmiecie. Zasada jest taka, że brudne miski trafiają do dwóch ustawionych przed kuchnią koszy, osoby dyżurujące w kuchni zabierają je, wyrzucają resztki jedzenia, myją i wycierają naczynia. O 15 po raz ostatni sprawdza się czy coś jest w kubłach. Wielu wolontariuszy nie lubiło kuchni, ale ja nie miałam nic przeciwko. Czasami brakowało wody, więc wtedy praca była nieco bardziej skomplikowana, ale dla kogoś, kto się urodził w PRLu nie było jakieś wielkie wyzwanie.

Poza tym jeszcze można dostać różne zadania jak np. przyniesienie gałęzi i liści hibiskusa, udekorowanie klatek, rozniesienie misek z jedzeniem itd.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.