Pierwsze spotkanie z gepardami

Pierwszego dnia wolontariatu rano Jaden oprowadził mnie po ośrodku. Kiedy weszliśmy na stronę dla gepardów, coś mnie zaczepiało w nogę. To mały Gabriel łapką (bez pazurków) zaczepiał mnie, żebym się z nim pobawiła.

W ośrodku mamy ok. 20 gepardów. Część z nich chodzi po otwartej przestrzeni i jest zamykana do zagród tylko w porze karmienia i na noc. Większość zamknięta jest w zagrodach położonych na tyłach ośrodka. Na początku mojego pobytu Roxy oprowadziła mnie po tej części i opowiedziała o mieszkających tam gepardach. Na każdej klatce wisiała tabliczka z imieniem, żeby ułatwić życie wolontariuszom robiącym obserwację, gepardy bowiem czasem były przenoszone do innej klatki. Z czasem trochę je poznałam.

Bez trudu nauczyłam się rozpoznawać Jamesa i Vember, które mieszkały w tej samej klatce. Nero na ogół pchykał i był mało sympatyczny, podobnie zachowywał się Valentine. Do Powdera, który cały czas nawoływał i nikt biedaczkowi nie odpowiadał, czy Tallulah mogliśmy spokojnie wejść, żeby posprzątać klatkę czy powyrywać chwasty, Abby i Xenę można było nawet pogłaskać, bo były sympatyczne. Jessie była w oddzielnej zagrodzie, bo miała małe. Pepsi i Apollo, który na ogół mieszka ze swoją siostrą Abby, też chwilowo byli w zagrodach położonych bliżej ośrodka tzw. feeding camps.

Z nimi się nie bawimy, nie prowadzamy też do nich turystów. To są zwierzęta, dzięki którym zostanie odbudowana populacja gepardów. One będą rozmnażane, a ich małe w przyszłości, jak będę ku temu warunki zostaną wypuszczone na kontrolowaną wolność. Trzeba jednak to uczynić mądrze. Potrzebny jest duży kawałek ziemi, ogrodzenie pod napięciem oraz naturalne jedzenie, czyli antylopy, a to kosztuje. Riana chciałaby także mieć na oku wypuszczone przez siebie gepardy. W tym celu chciałaby założyć im elektroniczne obroże na pewien czas. Wszystko po to, żeby projekt zakończył się sukcesem. Jest kilka miejsc na świecie które wypuszczają gepardy na wolność. Niestety tylko 10-20 proc. z nich udaje się przetrwać.

Luźno po ośrodku chodziły Fila, Bibi, Dew, Eden,  Faith oraz Gabriel, o których szerzej napiszę w kolejnych wpisach.

Patronem medialnym projektu jest  National Geographic Traveler. 

 

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.