Pocałunek lamparta

Lamparty potrafią wnieść na drzewo zdobycz trzy razy cięższą od nich samych robią to po to, aby inne predatory nie podjadły ich łupu.

 

Kiedy sprzątałam u karakali – Pardus, która mieszka w klatce obok podeszła do siatki, żebym ją popieściła. Tak popieściła, bo Pardus, podobnie jak Misschief, to dziewczynka. Często imiona zwierząt są tu mylące i tak Panthera to chłopak, Dew czy Eden są dziewczynkami. Będę musiała się przyzwyczaić.

Po porannym sprzątaniu w klatkach zwierząt przyszedł czas na spacer z Orionem. Ten pięciomiesięczny lampart, o którym napiszę więcej w osobnym wpisie, zazwyczaj jest w nastroju do zabawy, a uściślając do polowania. Chowa się i poluje na ludzi, ale wystarczy mu powiedzieć „widzę Cię” , żeby zrezygnował z planu skoczenia na Ciebie.

Po obiedzie Poofy pokazała mi lwią część parku, która mieści się po prawej stronie od wjazdu i  poznała mnie ze zwierzętami. Kiedy wchodzimy sami, przechodzimy przez dużą bramę, z turystami wchodzimy wejściem koło serwala Benniego, wtedy musimy sprawdzić czy nie siedzi on w krzakach, bo on lubi zaatakować. Po tej stronie ośrodka Bennie, lwy oraz lamparty Misschief i Panthera to jedyne zwierzęta, do których nie możemy wchodzić, a ich klatki sprzątamy, wtedy kiedy one są zamknięte w innej części.

Zwiedzanie zaczęłyśmy od serwali. Jak już pisałam Benniego omijamy, Kitanę w zasadzie też. Wchodzimy za to do jej dzieci: Angie i Allegry i Michaela. Cała trójka jest kochana i można je pogłaskać. Poofy powiedziała mi, że nie rozumie dlaczego wolontariusze rzadko do nich przychodzą, ale czuje, że ja będę do nich przychodziła. Nie pomyliła się. Przechodzimy do kolejnej alejki i wchodzimy do karakali, te szybko podbiły moje serce, zwłaszcza Max, ale uwielbiam tez Jacka i Amy, wyglądają mi na pieszczochów, a to oznacza, że często będę tu zaglądała. Muszę tylko pamiętać dobrze zamykać klatki.

W końcu nadeszła najbardziej wyczekiwana chwila – wizyta u lampartów – Zorro i Pardus. Zorro został moim ulubieńcem, jeszcze zanim tu przyjechałam. Na stronach internetowych ośrodka można bowiem zobaczyć zwierzęta mieszkające w Cheetah Experience. Kiedy przyszłyśmy Zorro akurat spał, Pardus przyszła się ze mną przywitać i mnie polizała po nodze i mogłam ją pogłaskać. Z pewnością, to będą moi ulubieńcy. Szerzej o nich wkrótce.

W sąsiedniej klatce mieszkają Mischief i Panthera. Pierwsza to urodzona w marcu 2010 lamparcica, które swoje imię dostała ze względu na swój charakter. Missy jest bowiem bardzo kochana. Od dwóch tygrysów, z którymi dorastała przejęła nawyk załatwiania się do miski z wodą. Dzisiaj wyleguje się na grubej gałęzi. Lamparty lubią ukrywać się na drzewach. Dzięki silnej szczęce i mięśniom umieszczonym przede wszystkim na karku, zwierzęta te mogą wnieść na drzewo zdobycz, która jest nawet trzy razy cięższa. Podobnie jak lwy, większość dnia przesypiają. Lamparty są zwierzętami nocnymi i samotnikami. Jednak Mischief jest najlepszą przyjaciółką mieszkającego z nią w klatce czarnego lamparta Panthery, który w ośrodku pojawił się jak miał 2 miesiące. Czarne lamparty nie różnią się niczym, posiadają tylko gen recesywny. Tylko wtedy, kiedy oboje rodzice posiadają ten gen, dziecko może urodzić się czarne. Pseudonim Panthery to „czarny ninja”, wziął się stąd, że uwielbia on z zaskoczenia skoczyć na ogrodzenie.

Patronem medialnym projektu jest  National Geographic Traveler. 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.