Podróż w czasie (Aarhus)

Kiedy wchodzi się do Den Gamle By, człowiek przenosi się w czasie. 75 historycznych starannie odrestaurowanych budynków przeniesionych z 20 miast z całej Danii tworzy urocze położone nad rzeką miasteczko.  Muzeum zostało założone w 1914 roku, jako pierwsze tego rodzaju otwarte muzeum na świecie.  Brukowanymi uliczkami chodzimy po najstarszej części, w której znajdują się domy z lat 50-tych XVI wieku. Mijamy księdza z tamtej epoki, który się z nami wita i nas pozdrawia. Okazuje się, że wiele domów jest otwartych i nie tylko można je zobaczyć (wnętrze także jest wiernie zachowane), ale także porozmawiać z jego mieszkańcami.

Pierwszą naszą nową znajomą jest Pani Vicars, która zaprosiła nas do domu dla wdów (z 1864 roku), w którym zamieszkała po śmierci męża. Jak co dzień zajrzała do kur, czy zniosły jajka. Niestety dzisiaj nie znalazła żadnego, wczoraj zebrała 5. Nakarmiła kurki, dała im wody i opowiadała, jak zagląda do nich czasem Hans Christian Andersen, bowiem, jego zdaniem, na ulicy jest za głośno, a tutaj znajduje spokój. Później poznaliśmy jej „siostrę”, która siedziała przed domem i robiła na drutach szaliki w barwach narodowych dla żołnierzy, którzy byli na wojnie i według niej marzli. Siostry zaprosiły nas na popołudniowa kawę. Było tak, jakbym się faktycznie przeniosła do 1864 roku :)

Poszliśmy dalej, zaglądając do kolejnych domów. Jedne są całkowicie otwarte dla turystów, inne można oglądać przez szybę. Niektóre są zamknięte.

Zwiedzanie kolejnego domu zaczęliśmy od tyłu, przy okazji poznaliśmy stajennego, który pokazał nam, gdzie śpią robotnicy. Opowiadał, że oni załatwiają swoje potrzeby na zewnątrz, ale jego pan jest bardzo bogaty, więc ma własną toaletę. Wyglądała jak toalety na wsiach, kiedy byłam małą dziewczynką, czyli takie drewniane z dziurą w środku. Powiedział nam też, że jak wejdziemy do środka to spotkamy „Państwa” i faktycznie byli w domu.

W dalszej części domu znajdował się sklep z cukierkami, likierami czy dżemami własnej roboty.

Idąc dalej minęliśmy chłopaków łowiących ryby, muzykanta, aż doszliśmy do sklepu ze sprzętem gospodarstwa domowego. Tu także porozmawialiśmy z przemiłym sprzedawcą, który opowiadał nam jak się żyje w jego czasach. Pokazał nam, co do czego służy. Np. trzystronne lusterko, które kobiety stawiały sobie przed domem, pozwalało im obserwować, co się dzieje na ulicy i potem plotkować o tym, co zobaczyły, przy herbatce. Potem odwiedziliśmy piekarnię, w której zakupiliśmy pyszne wypieki, zajrzeliśmy do domu bogatego handlowca, na chwilę zatrzymaliśmy się na placu zabaw, żeby pograć w drewniane kręgle i pohuśtać się. Wstąpiliśmy także do centrali telefonicznej, gdzie telegrafistka opowiedziała nam, jak się kiedyś dzwoniło.  Po czym sami mogliśmy do siebie zadzwonić z dwóch różnych pokoi.

Na terenie miasteczka znajduje się też szkoła, stary browar, farbiarnia tkanin, apteka,  sklep z kapeluszami. Jest tu także największe w Danii muzeum zabawek, w którym znajdują się zbiory ponad 5000 lalek, samochodzików, klocków i maskotek.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.