Ptak z „plastikowym” dziobem

Rose podała mi miskę z jedzeniem, żebym mogła wziąć kawałek papai czy banana i podać tukanowi wielkiemu. One mają takie śmieszne, jakby plastikowe dzióbki. Ptak delikatnie wziął banana z mojej ręki. Uwielbiam te momenty, kiedy na chwilę przestajemy pracować i można nakarmić zwierzątko z ręki, albo pobawić się z nim. To właśnie dla tych chwil warto wybrać się na wolontariat. Czasem jest to tylko 5 minut, w ciągu ciężkiego, długiego dnia. Ale jakże wspaniałe 5 minut.

Kiedy przyszłam do kuchni Rose mnie wyściskała. Kroiłyśmy jedzonko. Już nie musiała mi wszystkiego pokazywać, wystarczyło, że powiedziała, że dla tukana i dokładnie wiedziałam, że trzeba pokroić papaję i banana bez skórki w cienkie, małe plasterki. Jak godzinę po mnie przyszła inna wolontariuszka, Silvana nie bardzo wiedziała co z nią zrobić. W końcu poleciła jej umycie plastikowych skrzynek, a my trzy (ja, Rose i Silvana) poszłyśmy karmić zwierzaki. Tego dnia nie było Natalii, więc trzeba było nakarmić jej podopiecznych. Przy okazji pobawiłyśmy się z niektórymi. Okazało się, że na ogół wstrętne kapucynki czubate, przy Silvanie stają się kochanymi małpeczkami. Jedna głaskała ją delikatnie po twarzy. To był niesamowity widok, zważywszy, że na ogół obserwowałam je jak szarpały za drzwi, albo próbowały mi wyrwać aparat z ręki. Dałam im po orzeszku, który delikatnie wzięły ode mnie z ręki. Potem Rose zrobiła jednej psikusa i dała jej kawałek drewienka kolorem przypominającego banana i małpa chciała go zjeść, potem za wszelką cenę próbowała go rozłupać. Rose pokazała jej, żeby nim uderzyła o coś, więc ta uderzała nim o gałąź. Miałyśmy niezły ubaw, ale kiedy chciałyśmy jej zabrać drewienko, nie chciała oddać.

Potem było wielkie czyszczenie kliniki, taki specjalnym urządzeniem. Trochę się czułam jakbym miała w ręku nieco zmodyfikowany mega młot pneumatyczny, z którego leciała gorąca woda. Samo utrzymanie go wymagało sporo siły. To była bardzo ciężka praca, ale miałam niezłą zabawę przy tym.

Potem wymieniałyśmy ptaszkom jedzonko, a następnie ja miałam posprzątać w „przedszkolu”, czyli budynku, w którym znajdują się klatki dla maluchów.

Następnie tradycyjnie karmimy ptaszki, które mieszkają w ciągu klatek, położonych w budynku za biurem. Między innymi są tam tukany. Kilka z nich jest sympatyczna i można je karmić z ręki, albo nawet wziąć na rękę.  Oczywiście nic na siłę. Kładę dłoń na domku i proszę tukana, żeby wszedł na moją rękę. Udaje się. Ptak przesuwa się bliżej mego ramienia i kieruje swój dzióbek w stronę mojej buzi. Tukan wielki ma ciemne ubarwienie, białą szyję i żółto-pomarańczowy dziób z czarnymi elementami, który wygląda jakby był przyczepionym elementem z plastiku. Podobnie jego czarne oczy mają dwie obwódki: niebieską i pomarańczową, które także wyglądają jakby były z plastiku. Dziób jest nieproporcjonalnie duży i może stanowić nawet jedną trzecią część długości ciała ptaka. Co śmieszniejsze jak tukan go otwiera, okazuje się, że nie jest on równy czy zagięty, jak u innych ptaków, ale ząbkowany.

Ptaki te mają długi język. Długość jego ciała wynosi ok. 60 cm, a jego masa 550-860 g. Tukany żyją w niewielkich stadkach liczących od 6 do 12 osobników. W dziuplach składają 2- 4 jaj, które przez 16-18 dni na zmianę wysiadują rodzice. Młode opuszczają gniazdo po 6 tygodniach. Para tukanów troszczy się o swoje dziecko, do momentu, kiedy w pełni ukształtuje się jego dziób. Dwa palce u stóp ma skierowane do przodu, a dwa do tyłu, dzięki czemu łatwo stoi na gałęzi.

Drugi rodzaj tukana występujący w ośrodku to żółtogardłowy. Ptaki są mniejsze od tukana wielkiego. Charakteryzuje je czerwona pierś i pomarańczowe lub żółte podgardle. Są one sporo mniejsze od tukanów wielkich, a ich sierść jest bardziej „rozczochrana”.  Sierść tukana wielkiego jest idealnie przyległa, jakby po użyciu wazeliny.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.