Rodzina hipopotamów – spotkanie po roku

Podobnie jak w zeszłym roku pojechaliśmy nakarmić pół dzikie hipopotamy. Ciekawa byłam jak przez nieco ponad rok urósł mały hipopotamek.

 

Historia rodzinna opisywanych przeze mnie hipopotamów jest trochę skomplikowana. Tata hipcio kilka lat temu trafił do Moholoholo, a po udanej rehabilitacji został wypuszczony do pobliskiego stawu. Do towarzystwa miał samicę, która niedługo po narodzinach ich dziecka zmarła. Tata hipcio pocieszył się „w ramionach” córki. Po niedługim czasie na świat przyszło kolejne dziecko, prawdopodobnie także samica. Osobiście mam nadzieję, że to jest dziewczynka, bowiem wtedy będzie mogła zostać z rodzicami. Jeśli jednak okaże się, że jest to chłopak, będzie musiał zostać przeniesiony. Hipcie żyją sobie swobodnie w stawie, a pracownicy i wolontariusze z Moholoholo przyjeżdżają je od czasu do czasu dokarmić.

Byłam bardzo podekscytowana ponowną wizytą u hipciów, bo bardzo mnie ciekawiło jak przez nieco ponad rok urosło dzieciątko. Kiedy dojechaliśmy na miejsce miałam wrażenie deja vu. Trzy hipcie leniwie pływały w stawie, a z wody wystawały im zaledwie głowy. Kiedy rozrzuciliśmy im jedzenie, czekałam w napięciu aż wyjdą na brzeg, żebym mogła zobaczyć „malucha” w całej okazałości. Podobnie jak rok temu najpierw z wody wynurzył się tata hipcio i powolnym krokiem zmierzał do jedzonka, za nim szła mama, a za nią mały hipcio. Ostatnim razem kiedy go widziałam, prawie mieścił się pod mamą, teraz znacznie nabrał masy. Poza tym niewiele się zmienił. Natomiast „tata” jakoś się uspokoił, nie wiem czy to kwestia tego, że się starzeje, czy tego, że dziecko jest już dosyć duże. Ostatnio pokazywał nam swoje zębiska i się „puszył”, tym razem otwierał buzię tylko po to, żeby nabrać do niej kolejną porcję jedzenia. Oderwałam wzrok od jedzących hipci, bo z drugiej strony pojawiły się żyrafy. Uwielbiam te piękne, majestatyczne zwierzątka. Zwłaszcza jedna mi się spodobała, miała piękne oczy i długaśne rzęsy. Cudna była.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.