Skunksowilk

Dzisiaj pracowałam z Neusi, co oznaczało ciężki dzień, podwójnie ciężki, bo w weekend jest mniej pracowników, co znaczy, że pracy jest za kilka osób. Dużo jedzenia = wożenia ciężkiej taczki. Bardzo lubię pracować z Neusi, bo się uzupełniamy i szybko nam idzie. Ona też się cieszy, kiedy ma mnie do pomocy.

Znowu miałam okazję zobaczyć wilka grzywiastego, jest niesamowity. Niestety zrobienie zdjęcia jest niemożliwe, bo jak tylko się zbliżam do jego klatki, on ucieka. Szkoda, bo chętnie przyjrzałabym mu się z bliska. Na szczęście jak nie próbuję podchodzić do jego ogrodzenia, on idzie wzdłuż siatki nie zwracając na mnie uwagi, a kiedyś się nawet położył.

Ten elegancki brązowo – rudawy wilk bardziej przypomina lisa, więc często nazywany jest wielkim lisem. Ma wyjątkowo długie kończymy, przez co wysokość dorosłego osobnika dochodzi do 85 cm, a jego waga do 30 kg. To czyni go największym psowatym w Ameryce Południowej.

W przeciwieństwie do szarych wilków, nie żyje w grupach, tylko jest samotnikiem. Swoje terytorium do polowania zaznacza moczem, który ma bardzo mocny, charakterystyczny zapach. Stąd jego przezwisko „skunksowilk”. Co ciekawe przynosimy mu do jedzonka mięsko i owoce. Bowiem połowę jego diety stanowią warzywa i owoce.

Kiedy przyszłam do naszego domku na lunch, akurat przyjechała Cris z nową wolontariuszką: 19 – letnią Emmy ze Szwecji. Cris zaprosiła nas na lunch. Ona bardzo dobrze gotuje, poza tym mają piękny dom na terenie ośrodka. Na ogół siedzimy u nich kilka godzin i rozmawiamy o Criadouro Onca Pintada, ich planach, ochronie zagrożonych gatunków. Luciano ma ogromną wiedzę, którą chętnie się z nami dzieli. Mogłabym go słuchać godzinami.

Duże pocieszenie stanowi także zmiana trendu jeśli chodzi o lasy w Brazylii. Do tej pory ludzie zasiedlali coraz więcej terenów, przez co automatycznie zmniejszały się terytoria, na których żyły dzikie zwierzęta. Dzisiaj małym rolnikom często nie opłaca się już uprawiać skrawka ziemi, a wiele z zajmowanych przez nich terenów jest nierówna i niemożliwa do zaorania przez traktory. Miejsca te są ponownie zalesiane. Obecnie w Brazylii jest więcej lasów niż 20-30 lat temu. Po pobycie w Afryce, gdzie mam wrażenie jest coraz gorzej, taki stan rzeczy bardzo mnie podbudował na duchu. Jest nadzieja.

Wieczorem poszłyśmy z Cris do Perseu’a, nakarmić go. Po drodze dałyśmy jajeczka Zeusowi i Isis. To niesamowite jak Zeus delikatnie bierze jajko z mojej ręki. Perseu dzisiaj był grzeczniusi. Coraz sprawniej idzie mi zmiana butelek, a Perseu już na mnie nie napiera. Wie, że ja przynoszę mu mleczko, a nie zabieram.

 

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.