Słoń, który powalił drzewo oraz piaskowa kąpiel, czyli afrykańskie safari

Podczas wolontariatu w Moholoholo wolontariusze mogą wybrać się na safari, żeby zobaczyć w naturze dzikie zwierzęta.

Jedziemy do Nhoveni. Jest to teren połączony z Kruger National Park. Między Krugerem a pobliskimi farmami nie ma ogrodzeń, a  granice wyznaczają tylko drogi. Zwierzęta poruszają się po całym terenie. Minus – jeśli wejdą na sąsiednią farmę, nie można ich śledzić, plus- nikt inny nie może poruszać się po tym terenie. Jak zwykle najgorsze jest wstawanie, bowiem ruszamy o 5 rano. Podobnie jak ostatnio ubrałam się na cebulkę, bowiem mieliśmy do pokonania spory kawałek drogi odkrytym samochodem. Ale tym razem z rana nie było aż tak zimno, natomiast podczas całego safari było chłodnawo.

Zaczęliśmy od śniadanka w malowniczej scenerii nad stawem.

Jeżdżenie po Nhoveni to trochę jak gra w rosyjską ruletkę, można zobaczyć wiele zwierząt, albo żadnego. Ja mam chyba szczęście do słoniJ. Słoni, które lubią dawać pokazy. W zeszłym roku zaatakowała nas samica z małymi, w tym trafiliśmy na nastolatka, który szukał samicy. Gdy nas zobaczył, powalił drzewo. Nie wiem czy raczej chodziło mi  mu o popisanie się czy nas przestraszyć. Jednak  po tym jak powalił drzewo, po prostu sobie odszedł. Typowy macho, he he.



Potem trafiliśmy na nastolatka, który chciał się bawić i wymachiwał uszami na wszystkie strony, ale w końcu nas olał. Za to my mogliśmy obserwować drugiego słonia, który urządził sobie kąpiel w piasku. Słonie w ten sposób dbają o swoją skórę i pozbywają się insektów. Piasek jest dla nich także swojego rodzaju „kremem przeciwsłonecznym”.

Słoniowe szczęście nam sprzyjało. Natknęliśmy się na stadko słoni przy wodopoju. Widzieliśmy także zebry, żyrafy, gnu, a także podobno bardzo rzadkie zwierzątko koziołka skalnego.

Patronem medialnym projektu jest National Geographic Traveler.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.