Śpiąc z gepardami

To była cudowna noc, na szczęście całkiem ciepła, chociaż sama nie wiem, może tylko mi się tak wydawało, bo grzały mnie gepardy – Eden śpiąca dosłownie w moich ramionach i Faith wtulona w moje plecy.

Jedną z możliwości jakie mają wolontariusze w Cheetah Experience jest spanie pod gołym niebem z gepardami – Eden i Faith oraz Gabrielem. Trzeba się zapisać na listę. W ich zagrodzie jest plastikowa skrzynka, w której jest grube prześcieradło, kołdra i poduszeczka. Na terenie zagrody jest też murowany domeczek, w którym można się schować jak pada deszcz. Co prawda trzeba w nim chodzić na czworaka, bo robiony był z myślą o zwierzętach i sięga mi do pasa.

Już nie mogłam się doczekać, kiedy nadejdzie moja kolej. W końcu nastał ten dzień. Poszłam do zagrody, rozłożyłam prześcieradło, kołderkę i poduszeczkę, szukam gepardów, a ich nie ma. Już się bałam, że przyszłam na marne, ale okazało się, że ktoś niechcący zamknął je w innej zagrodzie i je przeprowadziłyśmy. Dziewczynki od razu położyły się do snu obok mnie. Eden dosłownie w moich ramionach, a Faith przytuliła się do mnie z drugiej strony. Jeszcze dobrze nie zasnęłam kiedy usłyszałam donośnie mruczenie Eden, czasami w nocy lizała mnie po twarzy lub ręce. Moja kochana Eden. Z jednej strony mnie to cieszyło, z  drugiej strony miała chropowaty język.

Faith grzecznie spała wtulona w moje plecy, czasem je głaskałam. Obie mruczała. Kiedy zaczęło delikatnie padać, chciałam przenieść nas do domku, ale dziewczyny ani myślały o tym, żeby się ruszyć, a obie były na moim prześcieradle. Na szczęście się rozpogodziło. Z emocji i przez głupie komary czasem się budziłam w nocy, ale wtedy mogłam się delektować chwilą. To wspaniałe i niesamowite doświadczenie, spać pod gołym niebem z gepardami.

Ok. 4 rano zaczęło padać, ale już tak mocniej, więc przeprowadziłyśmy się do „domku”. Wcześniej słyszałam, że one tam nie wchodzą, tymczasem za mną poszły i znowu się ułożyły z obu moich stron i zasnęłyśmy. Rano kiedy musiałam już wstawać okazało się, że dziewczynki jeszcze chętnie by pospały, nie miałam serca ich zrzucać, więc jeszcze z pół godzinki poleżałyśmy razem. To było jedno z najwspanialszych przeżyć w moim życiu. Coś czego nigdy nie zapomnę.

Patronem medialnym projektu jest  National Geographic Traveler. 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.