Spotkanie pierwszego stopnia z Morfeuszem

Tzw. floating to sekcja, w której pracuje się ze wszystkimi zwierzętami po trochu, w zależności od zapotrzebowania. Za pierwszym razem, kiedy zostałam przydzielona do tej sekcji, najpierw musiałam pomóc wymienić ściółkę w klatkach dla ptaków, bo następnego dnia miało padać. Jak skończyłam, zostałam wysłana na farmę do pomocy. Tam pracowałam do obiadu. Znowu czyszczenie kucyków, zbieranie kozich i owczych gówienek. Było błotsko i nieźle się usmarowałam. Na szczęście po obiedzie pomagałam przy koalach:) Czasem trzeba pomóc w szpitalu czy przygotowaniu jedzenia dla zwierzaków.

W sekcji floating byłam także ostatniego dnia pobytu na wolontariacie. To był chyba najlżejszy dzień, bo po południu mogłam obejrzeć pokazy, które organizowali pracownicy parku dla turystów. Najbardziej podobał mi się ten o koalach i wężach. Souri (opiekunka) załatwiła mi sesję zdjęciową z wężem:). Fajnie było, bo jego opiekun najpierw zawiesił mi go na szyi, a potem oplótł go dookoła mojej szyi. Muszę dodać, że wąż nazywał się Morfeusz:). Turyści, którzy przechodzili oczywiście pytali mnie czy się nie boję, albo kręcili z niedowierzaniem głowami, ale Morfeusz był bardzo przyjazny i miał bardzo gładką skórę. Niestety tego dnia nikt nie chciał się fotografować z krokodylem, bo i z tym miałabym zdjęcia :(. Po południu poszłam pożegnać się z moimi kochanymi dingo. Przy okazji poszłyśmy z Rebeccą nakarmić jeszcze zwierzątka, których przed rozpoczęciem wolontariatu nie znałam: lotopałanki karłowate. Mieszkały w dwóch klatkach, jedna jadła Rebecce z ręki. Taka słodziutka.

Poszłam też pożegnać się z moimi kangurami, będę za nimi tęskniła. Przywiązałam się do tych zwierzaków. Wyściskałam też moje ulubione opiekunki, pożegnałam się z innymi wolontariuszami i w drogę.

 

 

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.