Sprzątanie, karmienie i zabawa ze zwierzętami

W ciągu pierwszych dni wolontariatu, większość zadań wykonywałam z którymś z wolontariuszy. Pokazywali mi co i jak trzeba zrobić. Pierwszy dzień spędziłam z Iną z Norwegii. To przemiła blondynka, którą kochają zwierzęta. Wszystko cierpliwie mi pokazywała.

Najpierw posprzątałyśmy w klatce u pięciomiesięcznego lamparta Oriona. Przyszedł mnie polizać, a potem próbował mnie podgryzać, ale ogólnie chyba mnie polubił.  Następnie poszłyśmy nakarmić surykatki: Mię i Mario, o których więcej napiszę w osobnym wpisie.

Codziennie ok. 8 po stronie lwów mieliśmy sprzątanie klatek. Z kontenera bierzemy grabie, narzędzia do zbierania kupek, wiaderka, płyn do mycia. Grabimy, zbieramy kupki, resztki jedzenia, pióra, zmieniamy wodę. Najpierw poszliśmy do karakali i lampartów. Karakale od razu do mnie przyszły, żeby się popieścić. Główkami ocierały się o moje nogi, ręce, buzię. Od razu zdobyły moje serce. Byłam także przeszczęśliwa, bowiem kiedy sprzątałam w klatce u karakali, mieszkająca obok Pardus (czarny lampart), podeszła do ogrodzenia, żebym ją pogłaskała. Co za przeżycia. Kocham to miejsce.

Potem poszłyśmy z Iną posprzątać u szakali, okazało się, że w ośrodku są jeszcze te zwierzęta. Mam nadzieję, że kiedyś je zobaczę, bo podobno są bardzo strachliwe.

Poofy oprowadziła mnie po tej części ośrodka, co opiszę w osobnym wpisie.

Około 16 karmimy zwierzęta. Dzisiaj dostały kurczaki. Część z nich np. karakale karmimy z ręki, innym przerzucamy jedzenie przez siatkę. Ja dzisiaj mogłam dać kurczaka serwalowi Angie.  Pierwsza była Ina, która podała swój kawałek Allegrze, potem ja dałam mój Angie. Obie serwale, które mieszkają razem w klatce, chwyciły swoje kurczaki i poszły je konsumować.

Mimo iż, w tym tygodniu jestem po stronie lwów, poproszono mnie o pomoc w nakarmieniu gepardów. Tym podajemy miski, a jak nie chcą jeść karmimy je z ręki. Poszłyśmy z Mieke, przemiła belgijką nakarmić Faith i Eden. Pierwsza bardzo ładnie jadła surowe mięso, druga wskoczyła na drewnianą platformę i uciekała od miski. Allesa, opiekunka gepardów, postanowiła więc, że damy jej kurczaka. Tego bardzo ładnie jadła. Dowiedziałam się też, że można spać z gepardami pod gołym niebem, muszę się zapisać na listę.

Miałyśmy też z Iną zrobić tzw. obserwację. 4 razy dziennie chodzi się po ośrodku i notuje, co robi każde ze zwierząt. Na liście znajdują się m.in. chodzenie wzdłuż ogrodzenia, odpoczynek, patrzenie, wydawanie dźwięków, zabawa, jedzenie itd. Można też napisać, że zwierzę znajduje się poza zasięgiem wzroku.

To był cudowny, pełny wrażeń dzień i wcale nie miałam ochoty wracać do domu dla wolontariuszy. Muszę się jednak uczyć do testu. Każdy bowiem musi zdać test, żeby mógł oprowadzać turystów po ośrodku. Dostałam książkę, w której jest dużo informacji o ośrodku i zwierzętach i teraz się uczę.

Patronem medialnym projektu jest  National Geographic Traveler. 

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.