Sprzątanie, karmienie, niańczenie, czyli codzienne życie wolontariusza

Normalnie dzień zaczynamy o 7, chyba, że akurat na nas wypadła pora na sprzątanie ptaszarni. Każda grupa ma dyżur co cztery dni. Trzeba zmienić ptakom wodę, karmę (w dwóch miseczkach dajemy suchą karmę zmieszaną z wodą, na dwie pozostałe rozdzielamy sześć startych jabłek, papaję i dwa banany oraz suplement diety). Na dwóch stołach sprzątamy resztki białych i czerwonych ziaren i wysypujemy nowe, sprzątamy kuchnię, wyrzucamy śmieci.

Codziennie obowiązki zaczynamy o 7 rano. Podzieleni jesteśmy na cztery grupy. Każda zajmuje się innymi zwierzętami. My pod swoimi skrzydłami mamy klatkę z sępami, sóweczki i cztery miodożery (Stoffel’a i Hammy, Guinnessa oraz Athenę, która miała dzieciątko). Zmieniamy jeszcze wodę dzikim psom. Inni wolontariusze opiekują się serwalami, karakalem, dziećmi buszu – inaczej mówiąc galago karłowatymi, ptakami itd.

Kiedy skończymy nasze zajęcia zaczynamy sprzątać klinikę. Wszystkie powierzchnie muszą być przetarte, okna umyte, pranie wyniesione do pralni. Uzupełniamy mydło i płyny, czyścimy pokój mięsny, myjemy podłogę, ławki pod kliniką oraz zamiatamy liście przed kliniką.

O 8.30 idziemy przez lasek na śniadanie. Spacerek trwa ok. 10 minut. Wracamy na 10. Wtedy zaczynają się duże prace grupowe. W poniedziałki mamy duże sprzątanie, w inne dni omawiamy zadania po śniadaniu. Na ogół mniej więcej do 12 sprzątamy klatki, w których dostają jedzenie lwy, lamparty i gepardy, albo ich zagrody. Sprzątanie klatek jest proste: zabieramy pozostałości jedzenia i kości (jeśli takie są), polewamy metalową podłogę wodę i sypiemy proszek czyszczący, szczotką na kiju czyścimy, a potem zmywamy wiadrami wody.

Sprzątanie zagród to: zbieranie kup, czyszczenie platform, czyszczenie misek i zmienianie wody. Na ok. 10 osób mamy kilka zagród czy klatek, więc praca idzie bardzo sprawnie. Moim zdaniem nie jest to zbyt męczące, zwłaszcza jak porównuję to z innymi wolontariatami. Ok. 12.15 – 12.30 jedna grupa idzie po lunch. Ok. 13 jemy. Mamy całkiem sporo wolnego czasu, bowiem zajęcia zaczynamy o 14 lub 16, w zależności od tego czy jest coś do roboty, czy nie.

O 16 zaczynamy sprzątać w grupach i karmić nasze zwierzęta. O 19 jedziemy na kolację. Niektórzy mają jeszcze karmienie przed kolacją. Poza tym przez cały dzień (poza przerwą na śniadanie) od 7 rano do 17.30 na zmiany (jedna trwa półtorej godziny) niańczymy nosorożca Oliwię. Codziennie zapisuję się na dyżur. Na ogół w godzinach, w których nie ma nic innego do roboty.

Niedziela ma być z założenia relaksująca, więc tylko karmimy nasze zwierzęta i sprzątamy im klatki i oczywiście niańczymy Oliwię. W ten dzień nie wykonujmy żadnych prac grupowych.

Często mamy też różne wycieczki. To najlżejszy wolontariat na jakim byłam.

Patronem medialnym projektu jest  National Geographic Traveler. 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.