Tajski masaż

Dla mnie punkty masażu to znak rozpoznawczy Tajlandii. Są wszędzie; w Bangkoku, Chiang Mai, w miejscowościach turystycznych na południu. Jedne są proste, inne eleganckie. Przed niektórymi rozstawione jest kilka do nawet kilkudziesięciu leżaków, gdzie zmęczeni turyści mogą wymasować sobie stopy. W innych masaże wykonuje się tylko w klimatyzowanych pomieszczeniach, w tych miejscach turyści często dostają też gratis napoje chłodzące. Mnie najbardziej podobały się takie drewniane platformy położone tuż nad morzem.  Możliwości są niewyczerpane. Można zrobić sobie półgodzinny lub godzinny masaż stóp, relaksacyjny, tajski w wersji z olejkiem lub bez, masaż głowy itd. Dla panów przewidziano też specjalne masaże.

Khaosan, Bangkok. Na każdym kroku znajduje się salon masażu, nie wiadomo, który wybrać, czy taki mały, w którym mieszczą się zaledwie 4 łóżka do masażu czy ten największy, gdzie na zewnątrz w kilku rzędach rozstawione są leżaki po ok. 8 w rzędzie. Na leżakach turyści, często z piwem w ręku oddają swoje stopy w ręce siedzących na niskich stołeczkach Tajom. W środku za 20 zł można zrobić sobie peeling stóp rybakami Garra Rufa, a na górze masaż tajski bądź relaksujący. My decydujemy się na półgodzinny masaż stóp. Czekamy parę minut na wolne miejsca, po czym Taj obmywa mi stopy, wyciera, a potem masuje. Okazuje się, że w ramach masażu stóp jest też masaż głowy i ramion. Mam zakwasy po podróży i niesieniu ciężkiego plecaka i dobrze mi to robi. To był najlepszy masaż, jaki ktoś mi zrobił w Tajlandii. Potem jeszcze kilka razy byłam na masażu stóp, tajskim, pleców, ale żaden mnie już nie zachwycił.

W Ao Nang idziemy do salonu masażu położonego nad samym morzem. Musimy czekać 15 minut aż zwolnią się miejsca, po czym kładziemy się na tych samych chustach, co leżeli nasi poprzednicy. Jak nam tłumaczy tajska masażystka, na dzień ma takie dwie chusty i już obu używała. Podejrzewam, że używają też tych samych ręczników. Witajcie w Tajlandii:). Decydujemy się na godzinny masaż tajski z olejkiem (za ok. 30 zł) i peeling stóp (20zł). Masaż jest … bolesny i w sumie mało przyjemny. Już go nie powtórzę. Moja masażystka, łamaną angielszczyzną pyta mnie jak się nazywam i skąd jestem. Po masażu przystępuje do peelingu. Kiedy ja się wpatruje w przepiękne niebo, ona się śmieje z moich stóp, ciągle powtarzając „10 kilo die ski”, chwilę mi zajęło zanim zrozumiałam, że chodziło jej o to, że mam na piętach 10 kg martwego naskórka.

Kolejny masaż robimy sobie na Ko Samui. Wchodzimy do małego, przytulnego salonu, w którym na dole są cztery oddzielone firanami łóżka do masażu. Decydujemy się na godzinny masaż pleców (30zł), który okazuje się być masażem całego ciała (łącznie z biustem i pupą, czy palcami u nóg i u rąk).

Chcemy też wypróbować peelingu rybakami Garra Rufa. Najpierw zamieniamy buty na klapki, potem musimy umyć nogi w specjalnym wiaderku z wodą, a następnie siadamy na drewnianych ławach  i wkładamy nogi do wielkiego akwarium, w którym pływają rybki. Cała chmara rzuca się na mnie i nagle moje stopy są całe czarne, nie ma ani milimetra, gdzie byłoby pusto. Na początku strasznie to łaskocze, a patrzenie się na rybki, wcale nie pomaga. Zabieg jest do zniesienia tylko wtedy jak się człowiek czymś zajmie np. rozmową.

3 Komentarze

  1. Masaz tajski bradzo dobrze wpływa na układ limfatyczny,sciegna,miescie,oglolnie na cale ciało.Jest to „joga dla leniwych”.Zawsze podczas pobytu w Tajlandii korzystam z niego.Na szczęście w Polsce jest coraz więcej takich usług.

  2. Myślę, że w Tajlandii obowiązkiem jest skorzystać z masażu. Robią to przecież najlepiej, bo się świetnie na tym znają. Może jest to trochę bolesne, ale za to po takim masażu każdy człowiek czuje się jak nowo narodzony. I wszelkie bóle odchodzą w zapomnienie.

  3. Masażu stóp nauczyłem się wiele lat temu dla mamy, jak była chora stąd wiem, że jest niesamowicie skuteczny przy różnych dolegliwościach.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.