Tam, gdzie ludzie stają się bogami

- tak z języka nahuatl tłumaczona jest nazwa Teotihuacan. Ta niegdyś polityczna i religijna potęga Ameryki Środkowej, to obecnie największy z odkopanych ośrodek prekolumbijskiej kultury Mezoameryki. Ten symetrycznie rozplanowany kompleks znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.

W drodze z Mexico City do Teotihuacan mijamy wzgórza slumsów. Jak mi powiedział przewodnik, każdy, kto postawił tam dom i będzie płacił rządowi niewielką sumę za dzierżawienie terenu, po 5 latach uzyska prawo do kawałka ziemi, na którym stoi jego mieszkanie.

Wchodzimy na teren Teotihuacan i kierujemy się do Drogi Umarłych. W palącym słońcu podążamy główną arterią, która ciągnie się przez dwa kilometry. Mijamy Cytadelę, wspinamy się po kolejnych schodach, na kolejną piramidę, żeby z góry podziwiać cały kompleks. Wchodzimy na Piramidę Słońca. Na schodach mijamy zakonnicę, na górze na biało ubrany Pan właśnie się modli. Stąd już doskonale widać położoną na końcu Drogi Umarłych Piramidę Księżyca. Wspinamy się na nią i patrzymy na drogę, którą przebyłyśmy.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.