„Ucieka tylko jedzenie” Peter Allison

Autor, przewodnik safari w lekki sposób opowiada przygody, które się wydarzyły podczas 20 lat jego pracy. Znajdziemy tu zabawne historyjki o turystach – ignorantach i mrożące krew w żyłach opowiadania o spotkaniach z dzikimi zwierzętami.

Licząca niewiele ponad dwieście sześćdziesiąt stron książka jest zbiorem opowiadań, z których najbardziej podobało mi się to o Japończykach. Jednego, który wyróżniał się najbardziej Allison nazywał Spielbergiem ze względu na podobnie brzmiące nazwisko i wspólną pasję: robienie filmów. „Spielberg” filmując wydawał polecenie zwierzętom i tak np. krzyczał do żyrafy: „Przestań sikać głupia. Nie widzisz, że próbuję zrobić zdjęcie?”.

Na wycieczce  z Japończykami ( w tym ze „Spielbergiem”) Peter zobaczył ślady znajomego stada, podejrzewał, że samica niedawno wydała na świat małe. Chciał to sprawdzić i niechcący wszedł między lwicę i jej potomstwo. To był wielki błąd. Samica z siostrą kierowały się w jego stronę. Lwice robiły skoki i uniki, co z dużym prawdopodobieństwem było atakiem pozorowanym.  Zwierzęta zatrzymały się kilka metrów od Petera, który widział ich zjeżone futra i słyszał jak wydawały z siebie niskie pomrukiwania. Zrobił krok do tyłu. Lwice nagle zaczęły biec, ale go ominęły. To nie na niego polowały.  Kiedy wrócił do samochodu, okazało się, że japońscy turyści w bezruchu obserwowali całe wydarzenie. „Spielberg” o dziwo nie filmował. Jednak Peter nie zdążył jeszcze wsiąść do samochodu, kiedy „Spielberg” zapytał: -„ Najmocniej przepraszam, ale nie dałem rady tego nakręcić za pierwszym razem. Czy mógłbyś to powtórzyć”. To moja ulubiona anegdota, która nie przestaje mnie śmieszyć.

OPIS Z OKŁADKI :

Peter Allison od blisko dwudziestu lat jest przewodnikiem po pełnym tajemnic afrykańskim buszu.

W świecie, gdzie na każdym kroku czai się niebezpieczeństwo, Peterowi udało się przeżyć bliskie spotkanie z dzikimi kotami, rozwścieczonymi słoniami, a także uczestniczyć w narodzinach i śmierci dzikich zwierząt.

Podczas safari Peter staje oko w oko z groźnym lwem, wjeżdża samochodem pełnym ludzi do sadzawki z hipopotamami, gubi się podczas wyprawy łódką przez rzeki pełne krokodyli.

Witamy w afrykańskim buszu, gdzie zwierzęta są dzikie, turyści bywają nieokrzesani, a ucieka tylko jedzenie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.