W skórze węża

Kiedy wylosowałam węża, cieszyłam się, że będzie to bułka z masłem, ale jak się dowiedziałam na czym będzie polegało moje zadanie, nie było mi do śmiechu.

Kiedy jest mniej pracy mamy tzw. aktywności wspólne – czasem oznacza to wyrywanie chwastów lub inne prace „społeczne”, a czasem gry i zabawy. Dzisiaj mieliśmy zabawę, która polegała na tym, że każdy miał wylosować jakieś zwierzę. Ja wylosowałam węża i na początku cieszyłam się, bo myślałam, że nieważne w co będziemy grać, wąż jest ok, bo mogę wiele na jego temat powiedzieć itd. Okazało się, że mamy się poruszać jak to zwierzę. Jeszcze się nie martwiłam, bo pomyślałam, że pokażę ręką na stole. Tymczasem  podzielono nas na dwie grupy i miał to być wyścig. Stanęliśmy obok siebie po dwóch stronach i jak jedno zwierzątko dobiegło na drugi koniec, inne miało biec. Wyobraźcie sobie biegnącego węża. Po prostu nie da się. Wiłam się jak najszybciej potrafiłam i myślałam dlaczego nie wylosowałam kangura.

Potem siedzieliśmy na dwóch ławkach, kolejno i pierwsza osoba losowała literkę i musiała przynieść przedmiot na daną literkę, jak przyniosła, to kolejna losowała itd. Ja wylosowałam, literkę F. Najpierw pomyśleliśmy o kwiatkach (flower), ale tych nigdzie nie było widać i flip flop (klapek) mnie uratował.

Także podczas pielenia czasem wymyślaliśmy jakąś grę. I tak np. bawiliśmy w „Jadę na piknik i zabieram …”  i alfabetycznie podawaliśmy co, i zabieraliśmy wszystko od jabłek, przez żyrafę czy słonia, przez Holendra, Fiata itd.

Patronem medialnym projektu jest  National Geographic Traveler. 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.