W tajskich bazach wojskowych

Kai jest emerytowanym sierżantem, przez 25 lat służył w tajskiej armii. Dlatego oprócz zaplanowanych atrakcji pokazał nam kilka baz wojskowych. Najpierw pojechaliśmy do jego dawnej kwatery, w której mieszkał z rodziną, potem odwiedziliśmy dwie bazy wojskowe w górach.

Aby wejść na teren tajskiej bazy wojskowej musiałyśmy podnieść ręce do góry i pokazać, że nie mamy broni.  Taki żarcik. W rzeczywistości wchodziliśmy tam bez żadnego problemu. Mogłyśmy chodzić gdzie chcemy i robić zdjęcia.  Raz nawet pomagałyśmy tajskim żołnierzom układać worki z piaskiem, służące jako umocnienia.

Jak się wychodzi z bazy na granicy z Birmą to droga nagle się urywa i zaczynają się zarośla – to koniec Tajlandii i początek Birmy :).  Wszystko dlatego, że Tajowie wybudowali swój odcinek drogi mającej łączyć te kraje, a Birmańczycy nie wywiązali się ze swojego zadania.

Jak nam opowiadał Kai, tajskie psy są inteligentne, ale nie na tyle, żeby służyć w wojsku. Nie można ich było bowiem wytrenować, żeby siadały w odległości 5 m od min, zawsze siadały na minach.

Dowiedziałyśmy się też, że Tajowie „łączą” konie z osłami, bo narodzone tak muły są bardziej wytrzymałe niż konie i mądrzejsze niż osły (pod warunkiem, że matka była klaczą, a nie oślicą; w przeciwnym razie młody muł jest zbyt uparty po mamusi :)). Jeden muł jest w stanie wnieść 60 kg w górach lub 100 kg po prostej drodze.

Zapraszam też na moją stronę na Facebooku: 
http://www.facebook.com/swiatoczamigoski

2 Komentarze

  1. Juz tylko czekalem na jakies zdjecie z pelnym wojskowym ekwipunkiem:) Jestes niesamowita. Ciekawe gdzie jeszcze Cie zobaczymy:) Pozdrawiam Slawek.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.