Wściekły wombat

Nigdy bym nie powiedziała, że koale najwięcej wspólnego mają z wombatami. Podczas gdy te pierwsze są słodkie i przytulne, te drugie są agresywne i wściekłe. Nie to, żebym miała jakieś uprzedzenia. Same zasłużyły sobie na swoją reputację. To wszystko wina Phila -wombata, którego poznałam najlepiej. Bardziej pasuje do niego określenie „buldożer buszu”.  Wombaty często są tak nazywane ze względu na ich zdolności do kopania nor, w czym pomagają im krótkie, mocne nogi i szerokie bary.

Jedną z najfajniejszych rzeczy na wolontariacie jest karmienie zwierząt (niektórych z ręki :) ). Wtedy ma się możliwość bliższego ich poznania. Kiedyś poszłyśmy z Rebeccą (opiekunką ssaków i jedną z najcudowniejszych osób, jakie poznałam) nakarmić wombaty. W swoich metalowych miskach miały przełamaną na pół kukurydzę, trzy jej listki, jabłko podzielone na ćwiartki i 100 g słodkiego ziemniaka w kawałkach. Inne dostają mieszankę suchej karmy i trochę sianka. W Lone Pine Koala Sanctuary wszystkie wombaty mieszkają oddzielnie, bo inaczej by się gryzły.

Najpierw wywabiłyśmy Arnolda z klatki bezpieczeństwa, tak żeby Rebecca mogła mu włożyć jedzenie.  Była to mała metalowa klatka z szybką (może metr szerokości na metr długości i niecały metr wysokości), w której wombaty jadły, spały i były zamykane, jak opiekun miał posprzątać ich zagrodę. Oprócz tego mają spore wybiegi ogrodzone murkiem sięgającym mi mniej więcej do pasa. Z Arnoldem poszło nam szybko, potem przeszłyśmy do Phila. Z tym było trochę ciężej. Rebecca rzuciła oponę, która miała wywabić go z jego zagrody. Klatka Phila miała jeszcze taką niezbyt dużą ogrodzoną przestrzeń, gdzie można było go na chwilę zamknąć. Wściekły Phil wyleciał i rzucił się na oponę, jakby ta niewiadomo co mu zrobiła. Zębami zawzięcie próbował ją ugryźć, tylne nóżki mu odjeżdżały, a on całą swoją masą napierał na oponę. Dawno nie widziałam takiego wściekłego zwierzaka, ale miałam ubaw. Innym razem Souri opowiadała, że najgorsze są spacery z Philem (wombaty także wyprowadza się na spacer, chodzą po ośrodku na takich smyczach), bo gryzie po nogach. Poza tym skubany potrafi skakać, żeby ugryźć. Dlatego chodzą z taką metalową kratą, żeby się przed nim chronić i trzeba ją to podnosić, to opuszczać, żeby nie ciachnął w nogę.

Następnym razem kiedy je karmiłyśmy Arnold w ogóle nie zamierzał wejść do klatki na obiadek. Musiałam mu pukać, stukać w klateczkę, aż się zdecydował do niej wejść. Najpierw wgryzł się w kukurydzę, a potem tak przestawiał łapą śmiesznie miskę. Oprócz jedzenia wymieniałyśmy też wombatom zabawki m.in. wspomnianą oponę, kocyk, dużego pluszowego miśka.

Żeby nie było, że wombaty są takie wstrętne. Potrafią być też słodkie. Kiedyś Rebecca zawołała mnie, jak w pobliżu myłam poręcze. Powiedziała mi, żebym zobaczyła jak słodko śpi Judy. Ta rozłożona na plecach spała na słoneczku. Co za słodziak.

Dorosłe wombaty osiągają 25 cm wysokości oraz od 75 cm do metra długości. Ważą ok. 20-30 kg. Zęby rosną im przez całe życie, dlatego muszą je zdzierać na jedzeniu, żeby nie były zbyt długie. Palce tylnych łap mają nieco podobne do koali, cztery długie palce i coś na kształt kciuka.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.